U nas kontakt wzrokowy był tak silnym bodźcem, że z tej piersi co nie ciągnęła akurat lało mi się ciurkiem mleko więc musiałam to jakoś stopować

, zresztą młoda często na początku jadła z zamkniętymi oczami ale przy takiej ilości karmień nie brakło czasu ani na lekturę ani na kontakt wzrokowy

. Jak już wróciłam do pracy to po powrocie karmiłyśmy się na leżąco i zawsze na koniec obie spałyśmy:-)
jakieś 40 minut temu miałam taki skurcz dość spory w połączeniu z takim kłuciem w dole, że ledwie to wyleżałam....na razie jednorazowa sprawa ale jak powiedziałam mężowi to zaczął swoje miotanie - latał, szukał kartki bo będzie zapisywał co ile skurcze, łazi za mną i co chwilę pyta i jak itd. a jak leciał na górę lać wodę młodej do wanny to się wycyndolił na schodach - jak nie urodzę to umrę ze śmiechu z nim
Mitra - córeczka cudna
Paluszek - najważniejsze to zdrowe podejście, widać dzidzi tak dobrze u mamusi, ze wcale nie chce wychodzić bo skąd ma wiedzieć, że na zewnątrz lepiej

. Wyjdzie jak wyjdzie, staram się sama też tak sobie to na luzie tłumaczyć i nie wyczekiwać w każdej minucie. Tyle, ze ja teoretycznie mam jeszcze czas...