Dzień dobry!!! :-)
Oj ale się u nas nawyrabiało, ojojoj....
Wczoraj miałam ten zabieg. Jakoś mało bezpiecznie czułam się u tego lekarza... 3 razy mu strzykawka wypadała i pielęgniarka musiała mu nową podawać

po zabiegu powiedział mi, żebym nie karmiła piersią do dnia następnego, bo musiał mi dać więcej znieczulenia, bo pierwsza dawka mu się za głęboko wbiła...

super... A ja nie odciągnęłam pokarmu... Pojechaliśmy z BB po mm i... O RANY BOSKIE!!! Co to się działo... Bogu dziękowałam a BB mogłabym do końca życia na rękach nosić za tą pomoc... Bo jak na złość dostałam takiego mega nawału pokarmu, że masakra!!! Zagnę Was wszystkie

Mogłabym chyba wszystkie Wasze dzieciątka wykarmić

Odciągałam po 120ml z jednej piersi, a cyce dalej jak kamienie... Porobiły mi się zastoje, dostałam gorączki... No i BB został na noc i siedział z Juniorkiem, karmił go butlą, a ja w łazience odciągałam pokarm płacząc i wyjąc jak pies do księżyca. Ciepłe prysznice, okłady, masowanie-nic mi ulgi nie przynosiło... Junior nie przyzwyczajony do butli, nałykał się powietrza, dostał kolki-krótko mówiąc rozpiździel po całości

Rano usnęliśmy wszyscy w jednym łóżku, wymęczeni niesamowicie... Później BB poleciał po bułeczki, zjedliśmy późne śniadanie i udaliśmy się na spacerek, bo pogoda przepiękna... :-) Cycki dalej mi rozsadzało, ale jak przyszłam do domku, to przystawiłam Juniorka do cycka, a z drugiego odciągałam-10min-100ml. Nie wiem, czy to normalne...

ale wolę mieć za dużo niż za mało

nie marnuje się
W ogóle wczoraj, jak totalnie wyrodna matka, wiedząc, że nie mogę karmić skorzystałam z niepowtarzalnej okazji i zaciągnęłam BB do budki z fast foodami, wcinaliśmy zapiekanki i piwko sobie walnęłam

ach...
Jeżeli chodzi o wieczorne rytułały to my tak jak mniejsza część forumowiczek - delikatne karmienie, kąpiel, i karmienie już właściwe. Junior z pustym żołądkiem dostaje szału podczas kąpieli, nie mówiąc już o ubieraniu itd.
Totalnie nie widzi mi się ten wyjazd do Lublina... BB chce jechać z nami, bo nie chce, żebym sama się z dzieciątkiem tłukła przez pół Polski, ale nie wiadomo jak to będzie z jego pracą... Dostałam list od ojca Juniorka i najchętniej, to bym poszła tam do niego i bym go wytrząsła porządnie i natłukła po tym łbie. Pisze, że zabije każdego, kto się do mnie zbliży i mam sobie to zapamiętać. hehe. Jego mama powiedziała, żebym się nie dawała zastraszać, bo ona to samo miała z jego ojcem. Myślała, że syn będzie inny, ale jak widać coraz bardziej idzie w ślady ojca. Już bym chciała mieć to wszystko za sobą...
Aaaaa! Juniorek wczoraj zaszczycił mnie pierwszym, świadomym bezzębnym uśmiechem

dla taich chwil warto żyć :-)