Dee_
Mamusia Poli <3
Jej... ale idealna noc
mimo, że kąpiel zakończyła się płaczem (zbyt chłodna woda, Pola lubi jak jest troszke powyżej 37stopni) i z uśnięciem miała problem to usnęła chwilę po 22 z nami w łóżku - byłam tak zmęczona tym dniem, że nie dałam rady jej odnieść mimo, iż zapierałam się, że to zrobię
obudziła się o 3 w nocy i 40 minut później
spała!! Szok! Przysnęła przy odbijaniu, położyłam ją dosłownie na chwilę by zmienić cycka a ona już spała
i tak spała do 7. Zjadła ładnie, walnęła kupsztala zrobiłyśmy mega sesję - nawet zostałam obdarzona kilkoma niekontrolowanymi upragnionymi uśmieszkami i ładnie usnęła troszkę popłakując, ale sama, bez lulania i smoka. Niesamowite uczucie. W końcu mogę stwierdzić, że jak na jej możliwości to się wyspałam 
Cyś dobrze, że nic się nie stało. Ja dwa dni temu dziękowałam Bogu, że nie spałam, bo słyszałam tylko jak w łóżeczku mała się szamocze, ale bez dźwięków. Podeszłam i widzę, że znów się nakryła kocykiem (lubiła na początku tak spać) podnoszę go a ona wygięta w chińskie osiem i widać, że szukała wyjścia na powietrze. Myślałam, że serce mi stanie jak widziałam te nieregularne oddechy takie paniczne ;-( na szczęście nic się nie stało, ale rozważam spanie w śpiworku, bo strach pomyśleć co by było gdybym spała...
mimo, że kąpiel zakończyła się płaczem (zbyt chłodna woda, Pola lubi jak jest troszke powyżej 37stopni) i z uśnięciem miała problem to usnęła chwilę po 22 z nami w łóżku - byłam tak zmęczona tym dniem, że nie dałam rady jej odnieść mimo, iż zapierałam się, że to zrobię
obudziła się o 3 w nocy i 40 minut później
spała!! Szok! Przysnęła przy odbijaniu, położyłam ją dosłownie na chwilę by zmienić cycka a ona już spała
i tak spała do 7. Zjadła ładnie, walnęła kupsztala zrobiłyśmy mega sesję - nawet zostałam obdarzona kilkoma niekontrolowanymi upragnionymi uśmieszkami i ładnie usnęła troszkę popłakując, ale sama, bez lulania i smoka. Niesamowite uczucie. W końcu mogę stwierdzić, że jak na jej możliwości to się wyspałam 
Cyś dobrze, że nic się nie stało. Ja dwa dni temu dziękowałam Bogu, że nie spałam, bo słyszałam tylko jak w łóżeczku mała się szamocze, ale bez dźwięków. Podeszłam i widzę, że znów się nakryła kocykiem (lubiła na początku tak spać) podnoszę go a ona wygięta w chińskie osiem i widać, że szukała wyjścia na powietrze. Myślałam, że serce mi stanie jak widziałam te nieregularne oddechy takie paniczne ;-( na szczęście nic się nie stało, ale rozważam spanie w śpiworku, bo strach pomyśleć co by było gdybym spała...
Nie wiem, co jej się porobiło, ma prawie 8lat a odbija jej tak od roku gdzieś. Pójdziemy jeszcze do weterynarza, ale wątpię czy coś się zmieni. Nie chcę non stop dziecka w pokoju zamykać w obawie przed psem. A jak zacznie raczkować?