Czesc Dziewuszki!
Jejku jaki dzisiaj znowu zly dzien mialam. Normalnie az wrocilam przed chwila do domu i sie poryczalam juz z bezsilnosci.
W pracy jeszcze pol biedy, ale mi sie jeden domek przeciagnal i juz po dzieciaki przyjechalam godzine pozniej. Zanim kupilam znicze, przypomnialam sobie, ze nie mam zadnych zapalek ani zapalniczki, pojechalam na stacje kupic to juz pozno bylo a biuro na cmentarzu zamykali o 16. No i znowu pedzenie na wariata ale juz korki byly i za 5 juz wiedzialam, ze nie zdarze i zadzwonilam do nich. Podali mi tylko, ze George lezy w sekcji 64 i gdzie ona jest i jakies liczby (pewnie rzedy czy cus) 22 i 19.
No i sekcje 64 znalazlam bez problemu ale grob chodzilam godzine z dzieciakami i wte i we wte bo te sekcje sa moze wielkosci polowki boiska do pilki i ni chu chu nie znalazlam.
Bo tutaj nie ma takich nagrobkow jak w Polsce tylko same plytki w ziemi, niektore przykryte juz trawa i do tego mnie w jakichs rzedach tylko tak jedna tu druga tam. No i w koncu wybila 17 i zaczeli zamykac bramy i musielismy isc.
No i ledwo zdarzylam dzieciaki do domu zawiezc, korki jak sto piecdziesiat i musialam na wycene jechac. Dojechalam a laski matka mi mowi, ze ni pojechali do szpitala zdzieckiem i ze zadzwoni do mnie kiedy mam przyjsc.
No i wrocilam do domu, glodna, zmeczona; jeszcze 3 dni za mna nalesniki z serem chodzily wiec sobie usmarzylam i jest 20:30 a ja dopiero na dupie usiadlam.
A mialam dzisiaj tyle rzeczy do zrobienia zaplanowane. Wlasnie to mnie juz tak denerwuje, ze na nic nie mam czasu, wszystko w pospiechu, z wielu rzeczy musze rezygnowac bo nie ma czasu, nie mam czasu nawet wyprawki kolekcjonowac no na nic.
Juz mialo byc fajnie, M mial byc w domu i dupa. Tak mnie to juz denerwuje. Mam cala liste rzeczy, ktore czekaja na "kiedy bede juz w domu" i to kiedy ma juz byc i byc i teraz znowu musze miesiac czekac i nagle sie obudze z reka w nocniku bo to juz rodzic trzeba bedzie.
To sie wyzalilam.
Jejku jaki dzisiaj znowu zly dzien mialam. Normalnie az wrocilam przed chwila do domu i sie poryczalam juz z bezsilnosci.
W pracy jeszcze pol biedy, ale mi sie jeden domek przeciagnal i juz po dzieciaki przyjechalam godzine pozniej. Zanim kupilam znicze, przypomnialam sobie, ze nie mam zadnych zapalek ani zapalniczki, pojechalam na stacje kupic to juz pozno bylo a biuro na cmentarzu zamykali o 16. No i znowu pedzenie na wariata ale juz korki byly i za 5 juz wiedzialam, ze nie zdarze i zadzwonilam do nich. Podali mi tylko, ze George lezy w sekcji 64 i gdzie ona jest i jakies liczby (pewnie rzedy czy cus) 22 i 19.
No i sekcje 64 znalazlam bez problemu ale grob chodzilam godzine z dzieciakami i wte i we wte bo te sekcje sa moze wielkosci polowki boiska do pilki i ni chu chu nie znalazlam.
Bo tutaj nie ma takich nagrobkow jak w Polsce tylko same plytki w ziemi, niektore przykryte juz trawa i do tego mnie w jakichs rzedach tylko tak jedna tu druga tam. No i w koncu wybila 17 i zaczeli zamykac bramy i musielismy isc.
No i ledwo zdarzylam dzieciaki do domu zawiezc, korki jak sto piecdziesiat i musialam na wycene jechac. Dojechalam a laski matka mi mowi, ze ni pojechali do szpitala zdzieckiem i ze zadzwoni do mnie kiedy mam przyjsc.

No i wrocilam do domu, glodna, zmeczona; jeszcze 3 dni za mna nalesniki z serem chodzily wiec sobie usmarzylam i jest 20:30 a ja dopiero na dupie usiadlam.
A mialam dzisiaj tyle rzeczy do zrobienia zaplanowane. Wlasnie to mnie juz tak denerwuje, ze na nic nie mam czasu, wszystko w pospiechu, z wielu rzeczy musze rezygnowac bo nie ma czasu, nie mam czasu nawet wyprawki kolekcjonowac no na nic.
Juz mialo byc fajnie, M mial byc w domu i dupa. Tak mnie to juz denerwuje. Mam cala liste rzeczy, ktore czekaja na "kiedy bede juz w domu" i to kiedy ma juz byc i byc i teraz znowu musze miesiac czekac i nagle sie obudze z reka w nocniku bo to juz rodzic trzeba bedzie.
To sie wyzalilam.
), a w sumie obudzilam sie juz o 6 i byłam już nieśpiąca. Leżałam się i przewracałam aż w końcu podrzemałam jeszcze trochę. Spanie ok. 5 godzin to chyba jednak mało, ale mi się już nie chciało.
I chyba się nakarmię, bo zglodniałam
smark, więc siedzimy w domu i się po domowemu kurujemy. Jak nie przejdzie, to trza się wybrać do doktora, zeby osłuchała czy to nie cos poważniejszego 

