Jestem. Strasznie długo mnie nie było, ale nastrój mam na zrobienie obiadu i musiałam poszukać składników
A więc, na Żelaznej w IP pani mnie nawet rozpoznała, że byłam u nich wcześniej. Nie było problemu z przyjęciem - panie niesamowicie przyjemne i spokojne (ja chcę tam rodzić!!

) miałam dwie brzuchowe pacjentki przed sobą i niestety doktor sobie gdzieś poszła
po godzinnym oczekiwaniu przyszedł pan i mnie poprosił - był dość młody i troszkę się skrępowałam ;-)
Był nawet miły, ale stanowczy i uświadomił mi, że nie mam powodów do panikowania, bo skoro miałam plamienie to już mogę je mieć zawsze. I opisał w jakiej sytuacji powinnam do nich przyjeżdżać, bo ciągłe usg też nie dobrze wpływa na dzieciątko. Tak naprawdę zalecił mi usg dopiero za 5 tyg. Pokazał mi tylko szybko maleństwo, zapytał "widzi pani serduszko?" i wyjął sonde.
Zrobił jedno zdjęcie i zabrał je do dokumentacji, następnie poszedł po podpis na karcie wizyty a ja ... przypałowiec numer jeden

podeszłam do ekranu i zrobiłam zdjęcie naszego ślicznego ufoludka :-) ma 1,41 cm więc według lekarza to 7t i 5d :-)
Zabronił mi panikować tylko się relaksować :-)
uffffff ...