Jestem!
No nie odpisze Wam bo co chwila mi ktos przylazi, edytowalam juz 3 razy co pisze.
Boze co to sie dzialo.
Gosciu mi za mala dawke znieczulenia dal. Pomimo, ze pstrykalam co chwila to tylko co 20 minut mi dodawalo wiecej.
Ale tak nic nie mowilam bo przynajmniej czulam skurcze i wiedzialabym kiedy przec.
Niestety musialam sie przeprosic z kaczka, moja kochana polozna mi zalozyla cewnik ale to mnie tak okropnie bolalo.
Zawolalam ja za chwile i mowie: blagam wyjmij to bo mnie doprowadzi do szalu.
No i sama powiedziala, ze nie powinnam tego czuc (jejku jaka ona kochana, jak o mnie dbala) i zawolala anestezjologa i mi do kroplowki dal dopalacza i przeszlo.
No ale ogolnie wolno wszystko szlo. Kolo 12 juz mialam porzadne bole i skurcze ale znowu nie chcialam wiecej znieczulenia zebym byla w stanie wylapac skurcze.
Blad, wielki blad!
Skurcze mialam takie, ze wylam z bolu. Nie te z przodu tylko krzyzowe czulam.
A tu rozwarcie 10 ale szyjki mi ciagle minimalnie zostalo.
W koncu jak poprosilam znowu o dopalacza to juz bylo za POZNO!
Dziewuszki co ja sie przeszlam. Normalnie bol potworny, nic nie czulam, ze parlam (ale parlam) no i bylam juz tak zmeczona 20h w szpitalu i tylko o snackach i soczkach.
Samo wypychanie masakra. Wszyscy mi tak kibicowali i mowi lekarz: juz 1/3 glowki widac. A ja 1/3? Toz kurza noga przeciez taki bol jakby mnie granat od srodka rozdzieral.
Ja juz sie poddalam i krzyczalam zeby se sami to dziecko wyciagneli, ze nie moge.
No ale za moze 10 seria wylazlo to moje chlopisko.
Jak pielegniarka zobaczyla, ze ma 10 funtow to sie przezegnala.
Dostal 9 pkt.
No i zdziwko bo go na pol godziny przystawilam po porodzie, na poczatku niemrawie a pozniej ssal i nawet mnie cycek nie bolal.
Na razie go drugi raz przystawilam z doradca lakatcyjnym i powiedziala, ze perfekt. Ale teraz 3 raz go przystawilam i juz czuje, ze mnie zaczynaja bolec. Zaraz sobie lanolina posmaruje. I mam dylemat czy dawac mu smoczek?
A jak mnie wiezli na poporodowa to dostalam oklaski na stojaco. Nazwali mnie superMom bo urodzilam byczka ze znikomym znieczuleniem i bez naciecia/pekniecia.
Nie pytajcie mmnie jak to zrobilam, ale to bylo najgorsze przezycie w moim zyciu, w znaczeniu bolu oczywiscie
Bo obsluga genialna.Moja polozna przyszla sie poezegnac, wysciskala nas wszytskich i powiedzial,z e ejstem jej najlepsza pacjentka (sorry Menka ale juz nigdy sie tu nie pojawie jako pacjentka). A na poproodowej od razu 2 pielegniark przyszly, napisaly swoje numery zebym bezposrednio do nich dzownila bo tutaj nie ma,z ektokolwiek odbierze telefon, amsz swoje pielegnarki. Ta druga wlansie pol godziny siedziala i z emna gadala.
Czuej sie super, Menka jeszcze mi pomogla sie wykapac, laze juz, pipi nie boli nawet. Tylko brzuch podaczas karmienia zwlaszcza. Ale milo zoabczyc znowu swoje stopki.
Martinek jest PERFEKT! Jest przekochany kotlecik jeden. Nawet jak kwili to tak cichutko, pare razy juz mu sie zdarzylo zagugac cos, i tak fajnie posapuje i jest przepiekny.
Jak mi sie dua dzisiaj zgrac zdjecia to jeszcze wstawie.
Bo tu sie ciagle cos dzieje normalnie.
A i z menu tutaj nie mialam problemu bo dostajesz karte jak w restuaracji i moglam sobie nie dosc, ze wybrac co chcialam odpowiedniego to jeszcze moga to podac bez przypraw.
A no i o dzielnym tatusiu bym zapomniala. Pomimo, ze weteran M bardzo pomocny byl, masowal plecki, lazil ze mna, przynosil, podnosil, poprawial. Biedny tez mial lzy w oczach jak widzial moj bol.
No ale przezylismy i mam swoja nagrode. Wychodzimy w niedziele.