Witajcie!
Dzis czuje sie ciut lepiej,ale wciaz cisnienie niskie,wiec nie wariuje z porzadkami,ani nie przesiaduje przed pc czy tv.Wyszlismy rano na chwile,bo niedaleko nas byl bazar tygodniowy,ale tylko ser kupilismy,wyslalam zyczenia swiateczne na 4 strony swiata i wracalismy,bo mi sie slabo robilo

Teraz gotuje sie rosolek warzywny,maz troche sprzata i wynosi/przynosi rzeczy do/z piwnicy,V siedzi przed bajkami,a malenstwo w brzuchu wariuje od rana(jakie to wspaniale uczucie!:-)).
Ciagle snia mi sie samoloty,loty i rozne wyloty,oraz pobyt w New York,i to juz nasty raz z kolei.Heh...kiedys,kiedys ;-)
Co do stanikow,biustow i rozmiarow.Jak bylam potezna to i moj biust cieszyl sie 5,po schudnieciu zeszlam do 2(ah jaki byl sliczny po ciazy,naprawde!),a teraz ponownie mam 4 i sie troche wstydze,bo mocno je widac w porownaniu do brzucha.
Wczoraj rano po badaniach,weszlam do baru kupic cos do przegryzienia i uslyszalam obrzydliwy komentarz od dwoch typkow,w kierunku mojej urody(tja).Ja nie wiem,ale mam wrazenie ze niektorzy nie wiedza gdzie jest roznica pomiedzy komplementem,a obrazeniem kogos.Naprawde bardzo mnie to urazilo i dosc nawet przerazilo i nie moge zapomniec o tym komentarzu:-(Nie chcialabym spotkac takich typow w ciemnej uliczce,po mimo tego ze byli "pod krawatem".
I tyle.Ide szykowac stol do obiadu.Moze wpadne pozniej,ale nie obiecuje.
Buziaki i milego popoludnia!