Witajcie,
ja po pierwszym dniu w pracy, było sympatycznie, a mała była grzeczna i fisiowała z babcią. Przyjechałam nawet ją nakarmić. I wiecie co było najlepsze, że jak mnie zobaczyła to wyciągnęła do mnie rączki. Serce topnieje.
A teraz leży od godziny w łózeczku i gada nie wiadomo z kim lub z czym. Usnęła o 20 i obudziła się o 21, walnęła kupala i nie chce spać. Śmiesznie wychodzi jej "dziadzia", "meme"i inne. Po prostu ubaw po pachy i kocham ją nad życie.
Jutro jadę zawieżć siostrę do szpitala, może po prawie roku zdiagnozują co jej jest i zaczną leczyć. ech ta polska służba zdrowia.
Wczoraj udało mi się nawet wyjść z koleżanką na piwo wieczorem, kiedy Ninia już spała. Było fajnie, tylko cały czas gadałyśmy o dzieciach bo ona ma też majową córeczkę.
Piekładm dziś szarlotkę i tak mi pachnie, ale to dla R. do pracy bo jutro ma imieniny, jutro upiekę drugą i sama zjem pół blachy. Obiecuję.
Co do picia to ja podaję jej herbatkę koperkową łagodną z hippa i daję łyżeczkę na 100ml, a nie półtorej wg producenta.
Dziewczyny (*)(*) mam pytanie, czy Wy mrozicie pokarm???
Aaa, dla chorowitek &&&&&&&&&&&