ewcia.83
Fanka BB :)
Hej Kobietki.
Mdła dobrze prawi. Jak zawsze. Również wtedy kiedy była mowa o usypianiu
wiolonczela - nie znałam tej strony. Ale już znam. Jutro zarządzam ptysie. U mnie w domu nigdy się nie robiło tej smakowitości. Tylko moja matka chrzestna potrafi, więc zdarzało się jeść raz na rok. Mam nadzieję, że tą zdolność po niej "odziedziczyłam"
Elajar - a to na pewno pierwsze słowo było?? Może jakiś przypadkowo zbite sylaby. Podobno te pierwsze, mimo iż dla nas układają sie w słowa, wcale takimi świadomymi nie są.
Hmm oglądam jakiś nowy serial na dwójce..tematyka nietypowa jak na telewizję publiczną. Ale fajni aktorzy.
Aha i chyba przyciagam z Leonem jakiś nicponi. Dziś mąż zarządził wyjście w poszukiwaniu potencjalnego prezentu dla jego chrześniaka. On oglądał a ja z Młodym podsiadłam na ławeczce. Podchodzi do nas mały chłopiec, z obstawą babci i starszego brata (jakby czuli że coś się święci), wyciąga rękę i mówi do Leona cześć. Więc mu tłumaczę, ze on jeszcze jest mały i nie umie zrobić cześć ale możemy tak na niby i trzymając dłoń Młodego wychyliłam jak do przywitania. Dzieciak chwycił nasze dłonie i w jednej sekundzie jakby diabeł wstąpił. Złapał drugą ręką i ciągnie jakby normalnie rękę chciał Leonowi wyrwać. Babcia i brat na niego, ja za Leona i rozginam palce tego dzieciaka żeby puścił. No szok! Kutwa normalnie strach z dzieckiem wyjść, strach się zachować "po ludzku" i rękę podać. Przecież jakbym nie asekurowała to by krzywdę zrobił. Za karę babcia mu powiedziała że mikołaj nie przyjdzie. I już. Mi się tam cisną różne słowa na usta ale nie chcę znowu urazić uczuć czytających. I tak myślę... ba! boję się...jak to zrobić żeby nie popełnić tak kardynalnych błędów w wychowaniu syna, żeby nie musieć przeżywać takich sytuacji z tej drugiej strony.
Mdła dobrze prawi. Jak zawsze. Również wtedy kiedy była mowa o usypianiu

wiolonczela - nie znałam tej strony. Ale już znam. Jutro zarządzam ptysie. U mnie w domu nigdy się nie robiło tej smakowitości. Tylko moja matka chrzestna potrafi, więc zdarzało się jeść raz na rok. Mam nadzieję, że tą zdolność po niej "odziedziczyłam"
Elajar - a to na pewno pierwsze słowo było?? Może jakiś przypadkowo zbite sylaby. Podobno te pierwsze, mimo iż dla nas układają sie w słowa, wcale takimi świadomymi nie są.
Hmm oglądam jakiś nowy serial na dwójce..tematyka nietypowa jak na telewizję publiczną. Ale fajni aktorzy.
Aha i chyba przyciagam z Leonem jakiś nicponi. Dziś mąż zarządził wyjście w poszukiwaniu potencjalnego prezentu dla jego chrześniaka. On oglądał a ja z Młodym podsiadłam na ławeczce. Podchodzi do nas mały chłopiec, z obstawą babci i starszego brata (jakby czuli że coś się święci), wyciąga rękę i mówi do Leona cześć. Więc mu tłumaczę, ze on jeszcze jest mały i nie umie zrobić cześć ale możemy tak na niby i trzymając dłoń Młodego wychyliłam jak do przywitania. Dzieciak chwycił nasze dłonie i w jednej sekundzie jakby diabeł wstąpił. Złapał drugą ręką i ciągnie jakby normalnie rękę chciał Leonowi wyrwać. Babcia i brat na niego, ja za Leona i rozginam palce tego dzieciaka żeby puścił. No szok! Kutwa normalnie strach z dzieckiem wyjść, strach się zachować "po ludzku" i rękę podać. Przecież jakbym nie asekurowała to by krzywdę zrobił. Za karę babcia mu powiedziała że mikołaj nie przyjdzie. I już. Mi się tam cisną różne słowa na usta ale nie chcę znowu urazić uczuć czytających. I tak myślę... ba! boję się...jak to zrobić żeby nie popełnić tak kardynalnych błędów w wychowaniu syna, żeby nie musieć przeżywać takich sytuacji z tej drugiej strony.
Jak ja to w szafie pomieszcze?
na siarczyste mrozy