Kurcze, jak to się dzieje, że teraz tyle ciąż zagrożonych... Ja w pierwszej czułam się jak nowonarodzona aż do dnia porodu.
Teraz mam miękka i skracająca się szyjkę i skurcze. Zdarzały się też plamienia, które na szczęście po duphastonie i magnezie ustały, ale najgorszy jest chyba stres czy wszystko będzie ok.
Staram się leżeć cały czas, ale mąż całymi dniami pracuje, a rodzina daleko, wiec czasami musze wstać po picie czy jedzenie dla siebie czy córki. A to dopiero 24 tydzień. Chociaż dziękuję Bogu, że póki co mogę leżeć w domu, a nie w szpitalu, bo chyba umarlabym z tęsknoty za moją córeczka...