Melduję się!
Malutka - też miałam takie przygody z rodzeństwem. Z tym, że ja miałam 14 lat, moja siostra 13 lat, jak moja mama urodziła najmłodszą siostrę. Więc starałyśmy się ją od razu wychować krótką ręką. Miałyśmy czasem radykalne metody, bo mała była rozpieszczana przez wszystkich w trzy diabły, a my nie pozwalałyśmy sobie wejść na głowę. Efekt był taki, że bardziej słuchała nas niż rodziców.
Maui - też byłam taką córką, niestety, hahaha
Plucik - u mnie za taki tekst w domu byłaby awantura. Serio. Z reguły jestem bardzo opanowaną osobą, mój mąż też, więc rzadko u nas takie ostre kłótnie - sprzeczki owszem. Ale gdybym coś takiego usłyszała, to na pewno bym się wściekła na maxa i wiedziała, że muszę walczyć. Raz mnie tak mąż wkur... ciągle siedział w pracy, nie wracał normalnie do domu, tylko jakaś 20-21. a czasem 23... Jak się dowiedział, że jestem w ciąży, to sobie wkręcił, że musi więcej pracować, bo ja swoją pracę pewnie stracę, wiec on musi zarabiać więcej. I mnie to wkurzyło, bo uważam, że nawet jak stracę pracę, to najpierw będę miała macierzyński, potem sobie coś znajdę. Co on? Nie wierzy we mnie? A równouprawnienie gdzie? Też mam obowiązek zarabiać na rodzinę. Prosiłam, rozmawiałam, mówiłam że go potrzebuję. Ale to nie przynosiło efektów.
Spakowałam mu walizkę (choć mieszkanie jest wspólne

). I miał do przemyślenia: albo wypad albo zmiana zachowania, bo ja pewnych rzeczy po prostu nie zaakceptuję, więc lepiej powiedzieć sobie cześć. Inna sprawa, że mój mąż rzadko bardzo przegina pałę. Teraz to nawet grafik spraw zawodowych układa sobie pod maj, ma taką pracę, że niektóre terminy na maj już zna. I pisze: jeśli dziecko mi pozwoli, to będę.
Ja byłam wcześniej w związku z takim facetem, który tylko gry komputerowe, kumple, imprezki, czytanie. I darł mi ciągle się, że on przeze mnie nie ma czasu na rozwój, pasję swoją ,na znajomych. Więc go zostawiłam. Efekt był taki że zaczął pić przez dwa lata degenerował, nie kończył studiów, potem dopiero skończył jakoś... i jeszcze miał tak nienormalną matkę... Najgorsze było to, że wmawiał mi, że wszystko co złe w jego życiu jest przeze mnie. Boże jak mi było z tym źle.. A jak odeszłam, to odetchnęłam z dużą ulgą.