Witam wszystkie przyszłe mamy

Postanowiłam do Was dołączyć bo może któraś z Was miała taki problem jak ja. Gdy @ sie spóźniała poszłam do swojego gina i okazało się, że ciąża (radość nie do opisania

), wówczas stwierdził 5tc, 3 dni później zaczęłam plamić, pojechałam do niego i dam mi Luteine dopochwową 0,1 3x dziennie, plamienia nie ustapiły ale nie było jeszcze akcji serca wiec nie miał jak stwierdzić czy jest ok. Kazał czekać. Dziś rano wstałam (przepraszam za wyrażenie) zalana jak na @. W strachu byłam pewna ze już mojego Aniołka nie będę miała. Ale później krwawienia nie było. Mój lekarz jest na urlopie, więc pojechałam do innego zobaczyć czy to co najgorsze mnie spotkało czy może jest nadzieja. Okazało się, że jest serduszko

) lekarka mówi, że za wolno bije troszkę bo 118bpm ale, że żyje. Dała mi dodatkowo Duphaston 3x dziennie 2 tabletki, i wizyta za tydzien u mojego lekarza. Czy któraś z Was drogie Panie miała krwawienie/ plamienie a mimo to było wszystko dobrze? Dodam jeszcze, że na "końcu" krwawienia zauważyłam mały skrzepik

Staram się być dobrej myśli ale nie jest to takie łatwe