A ja nie mam wagi. :/
I przez całą ciążę dowiaduję się o swoim przyroście tylko podczas wizyt u gin.
Kiedy po świętach, po trzech tygodniach od poprzedniej wizyty, wchodziłam tam na wagę, to stawałam na niej trzy razy, bo nie zgadzała się z moją koncepcją sztuki. Przytyłam wtedy 1.2kg, ale przez święta nie miałam już miejsca nawet na powietrze, tak regularnie jechałam na wegetariańskich potrawach.

Wydawało mi się, że wejdzie lekko +3.
Teraz we wtorek rano stukną kolejne trzy tygodnie i w sumie jestem ciekawa, bo przecież moja aktywność popadła w depresję od ostatniej wizyty.
A. Nie chce mi się słodyczy ostatnio już. Całą ciążę mogłabym tylko czekoladę, a teraz sięgam czasem z przyzwyczajenia i mi nie wchodzi.
No i nie doskwiera mi już kręgosłup. Jeszcze przed świętami to był kosmos. Ledwo się ruszałam, spanie to była katorga. Wstawanie z łóżka także. Ale im dalej w ciążę, tym lepiej. Oczywiście, jeżeli dotknę, to miednica i odcinek krzyżowy są bolesne, ale nie na ostro, tylko w specyficzny sposób ocierający się o uczucie nudności. Mają prawo, w końcu wszystko tam się porozjeżdżało już ponad miesiąc temu.
Ale samo z siebie - nic!
Kulam się zatem wygodnie, gdzie popadnie. ;D
Za to poszłam spać o 6 rano po maratonie serialowym.

Niedługo już sobie nie pooglądam..
Wysłane z iPhone za pomocą Forum BabyBoom