Wróciłam z przedszkola i bardzo dobrze, ze jak tam pojechałam. Okazuje się, że wychowczyni niczego nie zauważyła. Powiedziała, że Amelka jest podawana zawsze jako przykład, bo nie bije, jest samodzielna, grzeczna nigdy się nie skarżyła, nie płakała... Myślała, że woli się sama bawić sama, bo nigdy nie płakała i nic nie mówiła. Okazuje się, że ostatnio bawi się z jedną dziewczynką, ale jak innej nie ma, bo Amelka z tą drugą są konkurentkami właśnie o tae jedną. Ach.... Odpowiedziałam nauczycielce, co mi Amelka mówi i była w szoku. Powiedziała, że niczego nie było po niej poznac, że tak ją ta samotność męczy. Przy całej rozmowie sie poryczalam. Próbowałam się powstrzymać, ale na samą myśl... Nauczycielka obiecała, że spróbuje jakoś zgrać trójkę dziewczyn, ale powiedziała, że nie będzie łatwo, bo ta jedna jest zadziorna, bezposrednia, a Amelka wraz z tae dziewczynką o która toczy sie wojna są wrażliwe i spokojniejsze. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie.
Zagadalam też o urodziny, bo Amelka mówiła, że dzieci zapraszają się nawzajem nanurodzinki. Powiedziała, że to tak niefajnie, bo tylko wybrańców i to jeszcze dzieci rok starsze. Zobaczymy czy Amelka będzie zaproszona, bo sama ma.dopiero koniec września urodziny...
Mam nadzieję, że się to jakoś ułoży...