łączę się w bólu. Wczoraj byla awantura z mężem a dzisiaj ciche dni. I mam dość. Pokłóciliśmy się o głupoty a wyszło na to że nic nie robię. Obiad codziennie na dwa dania, Gary pomyte, mieszkanie ogarnięte, dziecko ze mną bo czeka na ten zabieg... Ale to nic, ze zgodnie z poleceniem od lekarza powinnam leżeć i pachnieć... Zero empatii... Przecież do tego jestem bańka hormonalną... Więc, wstyd się przyznać... Okna umyłam, podłogi odkurzyłam i umyłam, pościel przebralam... Wszystko to co on powinien robić... Aż dziw ze nic mi nie jest... Nic tylko wyć.
U nas w przedszkolu też bostonka, dobrze ze nie chodzi mój.
Jeśli chodzi o ruchy to dziś trzy razy czułam takie niespotykane szturchnięcie na samym dole więc jelita to nie były

chyba dzidzia mówi matce żeby się puknęła w głowę.