witam wszystkich.
Po rozmowie z moja szefowa w środę cały czas dochodzę do siebie. Było nieciekawie - tak jak myslałam. Nasłuchałam się niestworzonych rzeczy i przezywałam ze 3 dni. Dobrze że akurat było trochę wolnego...
Aż trudno uwierzyć że kobieta-matka 2 dzieci, może druga kobietę-równiez matkę tak potraktować właśnie w kwestii macierzyństwa...:-(
Powiedziała mi min, że nie wierzy we "wpadki" przy dzisiejszych sposobach antykoncepcji, że jestem wyrachowana, powinnam się zastanowić co jest dla mnie ważne (praca czy rodzenie dzieci?!) że nie będzie dla mnie trzymać miejsca pracy i wrócę tam gdzie będzie taka mozliwość (czyli dała mi do zrozumienia, że mam przygotować się na dojazdy do innej placówki a firma moja ma je w całym kraju, praktycznie w każdym kilkudziesięciotysięcznym mieście)
Ja rozumiem, że ją zawiodłam bo od stycznia zobowiązałam się przejąć w pełni pracę nad pewnym projektem, ale w końcu dlatego oznajmiłam jej o ciąży z wyprzedzeniem aby znalazła kogoś kto zajmie moje stanowisko. Chyba tego nie zauważyła...
Dobra strona tej sytuacji jest taka, że moje bardzo niskie ciśnienie przez kilka ostatnich dni było na przyzwoitym poziomie.
No nic pozdrawiam i życzę miłej niedzieli!