Hej kochane moje majóweczki! Dopiero teraz udało mi się zasiąść do kompa... i to nie na długo bo zaraz po Maksa jadę.
Otóż żyję hihihi i zostałam uspokojona przez lekarki, że z dzidzią ok, a na serducho dostałam zwiększoną dawkę Isoptinu (na razie poprawy nie czuję). Nic groźnego nie powinno się dziać w czasie porodu... zastanawiam się właśnie czy zmieniać szpital czy zostać przy tym, o którym myślałam na początku (lepsze warunki podobno, poza tym mają więcej sal porodowych, może nie odeślą... sama już nie wiem). Pogadam z ginką.
Ok. miesiąc po porodzie mam powtórzyć badania i pójść do kardiolog.
Nadal jestem cała "rozlatana", mam dużo odpoczywać i tak już chyba będzie do końca. Kardiolog powiedziała, że chociaż serce mi faktycznie szaleje i pracuje o wiele za szybko, to jednak krzywa na wykresie EKG jest prawidłowa, tzn. nie ma niewydolności serca. No ale mam się oszczędzac, bo to jednak jest koszmarnie męczące.
Isoptin pewnie zapobiegnie przedwczesnemu porodowi, więc pochodzę jeszcze pewnie do terminu... a szkoda ;-);-)
Buziaki dla wszystkich, mam nadzieję że Aurelia już niebawem będzie rozwdojona, a i za Kamilkę mocno trzymam kciuki, żeby się już zaczęło raz a dobrze!