Dzięki za gratulacje! Szybko się ten mój lekarz dopatrzył - nie minął 16 tydzień. No ale możemy mysleć nad imieniem - będzie o połowę roboty mniej
Co do Mikołajek, to prezent dostał Julek, mężowi podarowałam coś słodkiego. Ja też nie zasłużyłam. Poza tym w pracy dostałam prezent dla Julka.
A dzień 6.12 był bardzo zwariowany. Od poniedziałku byłysmy w pracy tylko we dwie z czteroosobowej obsady. Jeden kolega się szkolił do dziś, a drugi zachorował. Więc z mojej wolnej środy nici. Ale, że miałam wizytę u gina i mogłabym przełożyć dopiero na luty to przyjechała popołudniu dziewczyna z innego oddziału banku na zastępstwo (tylko jedna osoba nie może być w banku). Myslałam, że to już był szczyt kombinowania. A tu w czwartek rano telefon od niani Julka. Struta lub ma grypę żołądkową. No i do pracy wzięłam ze sobą Mikołajka-Julka. Inaczej koleżanka nie otworzyłaby w ogóle banku. Do południa nam towarzyszył, potem dojechała z Wawy zastępcza niania-ciocia. Dziś wspomogła nas inna ciocia. Kurcze jestem przeszczęśliwa, bo jak puściałam hasło HILFE to odzew był spory. Miło jest wiedzieć, że na tylu przyjaciół można w takiej chwili liczyć.
Julek w każdym bądź razie przyniósł nam szczęście, bo pod względem sprzedaży dzień był super. Ciekawe czy tak chętnie znajomi zajmą się dwójką dzieci??
Co do porodu rodzinnego u mnie w szpitalu szkoła rodzenia nie jest konieczna, poród rodzinny bezpłatny przysługuje każdej kobiecie. A szkoła rodzenia była finansowana przez miasto stołeczne (program Mama, Zdrowie i Ja) i nic za nią nie płaciliśmy. Polecam jednak jeśli macie szansę na takie zajęcia, bo dają duzo zwłaszcza tatusiom (bo my jesteśmy oczytane w temacie niemal od pierwszych dni ciązy, a dla nich to wiedza magiczna).
Agusiaa to wtopa z tym Sylwkiem. Ja pracuję, nie wiem na razie co z Julkiem, więc planów nie ma. Zawsze wyjeżdżaliśmy na kilka dni, ale nie mam szans na urlop

Oby ta restauracja wypaliła! O doczytałam, że sięudało, fajnie!!
ŁaniaW to leż, bo takie twardnienie brzucha tak wcześnie może być niebezpieczne. Oszczędzaj się dla dobra dziecka! Kochana dasz radę. I nie bagatelizuj problemu. Dobrze, że usg wykazło, że w porządku, ale ugs nie wykaże skurczów. A takie twardnienie to właśnie jakieś delikatne skurcze.
Co do pracy, to ja nie chciałam wrócić do starej przez dojazdy. Szukałam pracy bezpośrednio na miejscu i jak się okazało, że praca jest to i dzidzia się ujawniła. Więc jakieś dwa tygodnie po podpisaniu umowy oznajmiłam szefowej info o ciąży. No i co? I super! Bo chcą ze mną umowę przedłuzyć (mogliby po okresie próbnym trzymać mnie tylko do porodu i potem powiedzieć ciao!), ale na pół etatu. Co dla mnie jest super wyjściem, bo jednak wolę w ciąży odpuścić i się nie przemęczać, a kontakt z ludźmi i wpis w cv wolę mieć.
Kamilka jutro twój wielki dzień, będę z tobą myslami.
Puchatka! Ale ci współczuję! Co za typ!!! Nie chciał obrócić monitora?!?!?! A to... Ja chodze prywatnie i od ostatniej ciąży zmieniło się to, że gin ma zamontowany nad leżanką drugi monitor, żeby pacjentka wszystko widziała bez jakiegoś wyciągania szyi, tylko normalnie leżąc. Pokazuje się tam kursor myszki i on wszystko omawia. Siusiaka też mi strzałeczką wskazał
Madamagda przykro mi z powodu wujka.
A to nasłuchiwanie brzuszka to pewnie wrażenia dla męża super! Może wam to poprawi humory. Ktoś odchodzi, ale ktoś inny pojawia się na świecie,
mm81 no i pewnie do niej nie wrócisz - nie dziwię się, omijać takich lekarzy z daleka. Swoja drogą ciekawy masz zawód. A jakimi zwierzętami się zajmujesz? Małe domowe, czy jakieś większe? NO i co to za lekarka motywuje cię do takich podóży?? Jesli można spytać, oczywiści?
cfcgirl, ale numer z tymi drzwiami! Dobrze, że to nie 10 piętro!