Witajcie.
O jak się wczoraj wk..... Po raz pierwszy spotkałam na ulicy tak agresywną i niezrównoważoną psychicznie babę. Jadę sobie jadę lewym pasem 80 km/h (ograniczenie było do 70-ciu obowiązujące dla obydwóch pasów). Z tyłu dojeżdża do mnie auto i mi długimi, ja nic, jadę sobie dalej swoim tempem, auto wyprzedza mnie prawym pasem, za kierownicą siedzi baba około czterdziestki, mongoł straszny. Trąbnęła na mnie, ja na nią. Coś tam pokazała, ja jej faka, mąż też coś pokazał. Wjeżdża przede mnie i zwalnia do 40-tu. Ja zmieniam pas na prawy, ta przede mną zmienia. Ja znów na lewy, ta na lewy. Tak się chwilę migamy, wreszcie odjeżdża. Na światłach dojeżdżam, staję za nią i zapalam długie i jeszcze kilka klaksonów. Ona już chciała wysiadać, ale stchórzyła

Jak nie jestem agresywna, to chyba bym ją trzasnęła gdyby tylko do mnie podeszła rura jedna

Rusza na światłach i znów 30 (chciała chyba, żeby mi zmieniło się na czerwone haha). Ja nic, jadę sobie lajtowo, bo wiem, że za mną cały sznur aut też się pewnie wkurza

Zjechała na obwodnicę. Ja też miałam tamtędy jechać, ale celowo zmieniłam drogę, bo różnie mogłoby się to skończyć, a jechałam z dzieckiem. Z takimi kretynkami różnie bywa. Takie powinni zamykać w szpitalu dla umysłowych
