Ojej, MM, przykro mi z powodu prababci.... oby nam było dane doczekać tak pięknego wieku! Albo chociaż podobnego....
A propos męża (pytam bo pamiętam że mowiłaś że masz trochę skomplikowaną sytuację) to czy już może się przeprowadziłaś w moje okolice?
Iwonka, piszesz że mąż wymaga pokazywania palcem itd. Mój też niby wszystko potrafi ale hmmm często idzie na ilość a nie na jakość - np. nie do końca domyte naczynia (czego nie widziałam wcześniej bo mieliśmy zmywarkę), ubrania uprasowane np. dżinsy z jakimś dziwnym podwójnym kantem przez środek jednej nogawki ;-) itd. A jak jedzie na zakupy to niby kupi to co mu się zapisało, ale zwykle "trochę nie takie" np. serek biały jak miał być chudy lub ew. półtłusty to jest tłusty, zamiast musztardy jakiejś łagodnej musztarda rosyjska tak ostra, że nie jestem w stanie jej jeść... obiadki "awaryjne" w słoiczkach dla Maksia zamiast takich od 12 miesiąca to ostatnio mi kupił taką totalną papkę od 6 i 8 miesiąca.... (to akurat się zatrzyma dla dzidzi, ale Maksio mi tego nie zje już nawet jak nic innego nie będzie!). Kaszki też zamiast Bobovity którą Maks jako jedyną jada kupi mi Nestle, które są moim zdaniem a) bez smaku b) robią się grudy (i których nie jada!).