reklama

Majóweczki 2008

Witajcie majóweczki !!!
Za mną kolejna nie za fajna noc jakoś nie wiem co się dzieje i jeszcze głupie sny jakieś :baffled: poza tym dzień mi się też źle zaczął ale o tym to już na zamkniętym a wczoraj popołudniu miałam fajny humorek bo byliśmy chwilke u znajomych i córcia ma 4,5 miesiąca i jest tak fajniusia :tak::tak:na dodatek okazało się że został im zapas za malutkich pieluszek więc nas nimi obdarują po narodzinach maluszka
Widzę że temat porodu na tapecie ja staram się nie myślec o tym więcej niż to koniecznie bo wiem że to nieuniknione przerażające bo dla mnie całkiem nowe poza tym nawet nie mam kogo dopytać o wrażenia z porodu naturalnego bo naokoło mnie same cesarki były wychodzę że założenia że co ma byc to będzie i wierzę że wszystko dobrze się skończy:tak::tak:
 
reklama
Puchatka, oczywiście że wszystko się dobrze skończy! Tak naprawdę sam poród to kilka/kilkanaście godzin... to naprawdę niewiele, szczególnie że naprawdę nie odczuwamy bólu cały czas - ale myślę że problem przyszłych mam polega na tym, że mają na ogół ok. 8 miesięcy na to żeby o tym porodzie myśleć, więc problem urasta do nie wiadomo jakiej skali!

W ogóle w życiu bardziej interesujące wydają nam się historie dramatyczne, nietypowe, więc pewnie stąd tyle demonicznych opowieści o porodach... ale zwykle wszystko kończy się dobrze i przebiega łagodniej niż w jakichś ekstremalnych historiach które się słyszy.
 
no szkoda z powodu Kamilki :-(:-(bo przecież żadna z nas za nic nie chciała jej urazić ale jednak wszystko co złe staramy się wystawiać za nawias ja tez się troszke nasłuchałam na patologii jak chwilkę leżałam ale odcięłam się od tego zdecydowanie i już
No a co do porodu to mnie się marzy powtórka z mojej mamy u której oba porody nie trwały dłużej niż 3 godzinki :tak::tak:
 
Puchatka, mi się wydaje, że takie rzeczy są w pewnym stopniu hmmm dziedziczne? Np. żona mojego szwagra urodziła dwójkę dzieci w tempie błyskawicznym oraz bez nacięcia (szczęściara!!!), tak samo jej mama i siostra.... Więc może masz szanse na taki ekspresik też!

Moja mama podobno też sobie szybko poradziła ze mną, u mnie cała akcja trwała 5 godzin od pierwszego skurczu (no ale ja miałam wspomagacze - najpierw żel potem kroplówkę ale ją bardziej po to żeby skurcze parte były mocniejsze). Ciekawe jak mi pójdzie samodzielnie, bo taką mam nadzieję tym razem!
 
Co do szkoły rodzenia to ja sie wybieram od polowy marca bo maja byc refundowane... z Mezem ide, niech tez sie poedukuje.;-) Zreszta sam chce, bo bedzie przy mnie przy porodzie, przynajmniej w pierwszej fazie.

No już lutóweczki się rozdwajaja... coraz blizej nasza kolej.

Ja dzis mialam okropne sny odnosnie porodu wlasnie, ale lepiej nie bede pisac jakie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry