MM skoro jako dziecko potrafiłaś zając się niemowlęciem, to teraz na pewno super sobie poradzisz, zobaczysz

A propos naszej sytuacji rodzinnej, to tutaj jest tak że temu chłopcu wszyscy starają się wynagrodzić, "że jest taki biedny, bo jego rodzice nie są razem". Skutek oczywiście jest dokładnie odwrotny od zamierzonego, bo on nic nie umie sam zrobić, nie bardzo chce mu się pomyśleć, a większość dzieci to według niego okropne bachory... więc i dzieci nie bardzo go lubią. No ale jak jestem jedyną osobą, która czegoś stara się wymagać od niego czy o coś poprosić, to tym bardziej zyskuję sobie opinię złej macochy :-( Natomiast dla mnie najgorsze jest to, że on traktuje Maksa jak małego debilka - wszystkiego mu zabrania, zabiera, mówi "nie umiesz, nie dasz rady, zepsujesz na pewno, zostaw to, nie życzę sobie, nie pozwalam"... a Maks przecież wszystko już rozumie!! I tego na sto procent nie będę tolerować, choćby miał mnie znienawidzić dokumentnie, nie ma mowy!!!!
Sam ma dwie siostrzyczki trochę starsze od Maksa, jeżeli tamte dzieci są tak traktowane w domu jak głęboko upośledzone, to ja im bardzo współczuję....

Wiem, że on jest zagubiony itd. ale niestety mimo okazywanej mu ogromnej uwagi, poświęcanego czasu itp, i tak wyżywa się na Maksie, a to już się nie mieści w moich kategoriach wyrozumiałości, i nieważne co powie tatuś, mamusia, dziadzio i inni!