Witajcie majóweczki "stare" i nowe, oraz przyszły tatusiu (mój M chadza ze mną tylko na usg, ja sama nie czuję potrzeby żeby był w czasie "zwykłych wizyt" kiedy rutynowo tylko lekarz mnie bada, sprawdza wyniki, pyta czy wszystko ok i mówi "do zobaczenia za miesiąc")!
Dziewczynki, a propos apetytu mam ogromny, jem dużo, ale jak już pisałam nie objadam się słodyczami, i na plusie mam jak dotąd 0.5kg. Będę się za wszelką cenę pilnować żeby się nie spaść jak w pierwszej ciąży (juz nie pamiętam, 23 czy 25 kg oj ciężko było zrzucać i do tej pory się nie udało 5kg!).
Nati, ja do szkoły rodzenia chodziłam od ok. 34 tygodnia (było to związane z tym, że w czasie ciąży w 5. miesiącu przeprowadzaliśmy się i dopiero wtedy się zebrałam żeby chodzić na zajęcia - ale znalazłam sobie położną, która za grosze prowadziła spotkania indywidualne, a potem była oczywiście odpłatnie przy mnie przy porodzie, i w sumie cały "kurs" poszedł szybko, a męża zabierałam tylko na zajęcia dotyczące np. kąpieli, opieki nad noworodkiem, oraz na film z porodu na którym sama o mało nie zemdlałam - jakoś nie chciałam, żeby był tam i słuchał np. o pielęgnacji krocza po nacięciu bo samej mi się robiło od tego okropnie....

)
Jutro wyjeżdżamy do Wawy i wrócimy do Piły pewnie za tydzień. Z jednej strony chce mi się jechać a z drugiej nie.... wiadomo, zmęczenie itd. No ale chcę odwiedzić grób Mamy.
Ktoś jeszcze pytał o usg prenatalne, własnie wybieram się 2 listopada. W pierwszej ciąży takie usg miałam w 11 tygodniu, niby trochę za wcześnie, ale u dobrego lekarza, który ładnie wszystko pomierzył i sprawdził. Postaram się po piątkowym zdać Wam relację.
Pozdrowionka dla wszystkich!