Łaniu, słusznie prawisz moja droga. Jedyne hmmmm "pocieszenie" to to, że opłacona położna nie robi czegoś takiego, że odchodzi od innych rodzących, które w tym czasie mają pogorszoną opiekę ze względu na mniejszą liczbę położnych - ta położna od MM powiedziała mi, że w dniu swojego dyżuru sama nie będzie mogła być przy moim porodzie, ktoś ją wtedy przy mnie zastąpi. Ale i tak nie o to nam wszystkim chodzi.
Chociaż np. w Pile położna przyjęła ode mnie kasę przyjmując mój poród na swoim dyżurze, podczas gdy była jeszcze tylko jedna rodząca dziewczyna, która sobie leżała pół dnia przypięta do ktg i nic się u niej nie działo, bo rozwarcie nie bardzo postępowało - i tej drugiej dziewczyny doglądała druga dyżurująca położna. Więc ta moja położna odbyła swój dyżur, miała dodatkowy zarobek (nie wspominając że jeszcze mi poród wywołała żebym urodziła na jej dyżurze), a mój mąż odwiózł ją potem do domu hihihi A kosztowało to tam 600zł.