reklama

Majóweczki 2020

reklama
Ostatecznie dziś czekałam ponad godzinę na wizytę. Posiew wykazał u mnie w moczu jakieś bakterie jednak i dostałam lek do brania co dwa dni. Nie jest to jakaś straszna infekcja ale jednak jest. Kolejna wizyta dopiero 4.12 i USG po 20 tyg ciąży ehh. I to rozwiewa moja nadzieję na USG przed świętami Bożego Narodzenia. Nie wiem czy nie pójdę jakos w grudniu prywatnie do innego lekarza na USG podejrzeć maluszka czy wszystko ok, płeć bo nie wytrzymam 2 miesięcy. Na święta chcemy już wiedzieć kto mieszka w brzuszku.
 
Ostatecznie dziś czekałam ponad godzinę na wizytę. Posiew wykazał u mnie w moczu jakieś bakterie jednak i dostałam lek do brania co dwa dni. Nie jest to jakaś straszna infekcja ale jednak jest. Kolejna wizyta dopiero 4.12 i USG po 20 tyg ciąży ehh. I to rozwiewa moja nadzieję na USG przed świętami Bożego Narodzenia. Nie wiem czy nie pójdę jakos w grudniu prywatnie do innego lekarza na USG podejrzeć maluszka czy wszystko ok, płeć bo nie wytrzymam 2 miesięcy. Na święta chcemy już wiedzieć kto mieszka w brzuszku.

Ja prowadzę ciąże na NFZ i tez mam późno termin usg, dlatego dla własnego zdrowia psychicznego idę jutro prywatnie do innego lekarza.
 
Moje czekanie na wizytę się przeciągnęło, bo przedemna weszła kobietka ze 40 lat. Jej dziecko ma urodzić się chore, z jakąś wadą. Ona chce je urodzić. Lekarz nie podejmuje się porodu i z tego co usłyszałam szukał już szpitala z oddziałem neatonoliogii na miejscu. I że już przed porodem dziecko ma być jakoś leczone. Dzwonił kilka razy, rozmawiał z jakimś profesorem i widać że był wkurzony cała sytuacją, bo nie mógł się dogadać z kims. Ogólnie przez to się przeciągnęło. Oprócz mnie była na korytarzu jeszcze jedna kobieta na wizytę i nikogo więcej. Cisza była na korytarzu i nawet przez zamknięte drzwi będąc na korytarzu co nieco słyszałam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry