Mało gdzie piszą i mówią o trudach macierzyństwa. Telewizja, reklamy, prasa przedstawiają tylko te jasne i piekne strony rodzicielstwa. Matki dążą do ideału, za " Chiny ludowe" nie przyznają sie ze bywa naprawde ciezko, kazdy tylko sie chwali " moje dziecko je i spi, ze mądre, ze zdolne, ze ach i och, samo sie bawi, nie płacze, nie marudzi......" czasem masakra w ogole tego słuchać. No nie ma sie do kogo tak szczerze i porządnie wygadać. Mnie sie zdazylo raz otworzyć przed mamami na placu zabaw apropo tego, ze moja córka jest niejadkiem. Kobiety tak mnie objechały, ze to moja wina, ze gdzieś blad popełniłam.....tak popełniłam, ze sie przed nimi otworzyłam. Nigdy wiecej! Współczesne matki dążą do ideałów jaki przedstawia swiat " celebrytów" a instagram czy facebook to jest lans na całego. Wszyscy idealni, w domu tak czysto, ze mucha nie siada a komar nie kuca ( no nie wiem, jak to mozliwe przy małym dziecku...), obiad na stole z 2 dań plus deser i kompot

i to wszystko przy pięknym blasku świec aby nie było!!! A Panie oczywiscie wypielęgnowane, wypacykowane i po całym dniu tyrania jak skowronki gotowe na nocne harce z lubym. Nie twierdze, ze nie ma takich kobiet, moze i sa i tu szczerze zazdroszczę tym " małpom

" bo tez bym tak chciała!!! A co!!!!
Moja córa nie była łatwym dzieckiem od samego początku, prawie nie odkladalnym, ciagle stękającym i marudzącym i to jej nawet do teraz pozostało

nazywam ja czasem przekornie " jęczącą Martą"

( to z Harrego Pottera aby nie było, ze cis do Mart mam

). Do tej pory nie jest lekko, jedne problemy odchodzą inne przychodza, ciagle sie cos zmienia bo i dziecko rosnie, dojrzewa, zdobywa nowe umiejętności. Do tej pory nie przespałam ani jednej nocy ( a nie spie juz ponad 2 lata), trwa nadal bunt 2-latka i konca nie widac, boje sie buntu 3 latka bo ponoc gorszy

a dalej to juz w ogole myślami nie wybiegam, bo bym osiwiała juz nawet na nogach, o 10 rano leci mi pot dosłownie po dupie, pranie, gotowanie, sprzątanie, 2 minuty ciszy w koło mnie to az sie boje odwrócić, bo zazwyczaj w pokoju panują dantejskie sceny i obrazy, sodoma i gomora to mało powiedziane , mloda piszczy, ryczy, husteryzuje na okrągło o wszystko ( nawet, ze mucha lata, ze pajęczyna na ogrodzie na krzaku, ze liść śmiał jej do piaskownicy wlecieć, rece opadaj czasami od rozwiązywania tych " problemów" bo nie realnym jest na jesieni wyzbierać wszystkie liście czy pajęczyny i tak codziennie mam ten sam horror

a z nikad ratunku i pomocy, sama jak palec do 18.00. No mam ochote czasem wyjsć z domu i nie wrocic, dosłownie!!!
Az do momentu kiedy ta malutka istotka przyjdzie, buziaka da i wypowiadając słowo mamo przytula sie z całej siły prawie mnie dusząc

Droga autorko, mize to i twej chwili dla ciebie ( mnie rownież ) nie realne co powiem ale na prawdę wszystko mija, zmieni sie na lepsze zobaczysz. Musimy dac rade, bo jak nie my to kto? Jesteśmy matkami, kochamy nad życie te nasze skarby. Głowa do gory, dasz rade!!!