:-)
Roni - wieeelkie wielkie gratulacje!!! Co się z Jasiem namęczyliście... ale się udało! Super! Jesteś niesamowita, że się nie poddałaś!

No i w końcu zdrowi, uff... Napisz jak tam wyglądał odbiór mieszkania, mnie za dwa miesiące też to czeka... Warto mieć kogoś z zewnątrz kto się na czymkolwiek zna (z budowlanki)? I naprawdę super dziewczyna z twojej opiekunki. Teraz ze świecą takich szukać, po prostu strasznie, strasznie fajnie, że wam pomaga, szczególnie że sami z Jaśkiem jesteście.

:-)
Nonek - mi jak zaczynałam ze słoikami tak jakoś smutno się zrobiło, że zaraz koniec karmienia piersią... Tak się cholera człowiek przyzwyczaja jakoś...
Ale w sumie nasze szkraby to juz wcale nie maluchy i powoli zaczynają jeść normalne jedzenie, a co!
Dita, współczuję rozmów, ja nienawidzę takich rzeczy załatwiać z serca całego, no ale trzeba. Uczę się asertywności, ale powoli mi idzie. Za to mój mąż jest super hiper asertywny, więc mam od kogo. Bleee. Jakby ludzie dla siebie nie mogli być po prostu mili, co to kosztuje? No to trzymam kciuki
Pingwinek - zamek cudoowny!!
Maja - coraz bardziej mi się wydaje, że z tymi dziećmi to wszystko jest możliwe... każde inne...
Ja właśnie wróciłam z małym z pobrania krwi - ma robioną kontrolną morfologię i bad. enzymów wątrobowych na naszą prośbę. Panie pobieraczki były z lekka przerażone rozmiarem pacjenta, ale w końcu wyjec wyprodukował sobie na głowie żyłę, z której pięknie udało się pobrać krew. Trochę pokłuty, ale chichrał jak zawsze po przekroczeniu progu przychodni. Tego to chyba niewiele boli... ;-)

Mam nadzieję, że wszystko ok będzie. Wieczorem wyniki.
Po wpakowaniu w niego dwa dni temu wielu miliardów bakterii mlekowych 5 szczepów zasuwa i codziennie robi kupy. No mam nadzieję, że tak już zostanie :-) Mój też robi kupy niepostrzeżenie, więc już się boję nocnika. Ale może będzie robił o stałej porze i jakoś tak się uda?
