ale postow...
u nas tez kaszel, na razie nic nie robie, bo ewidentnie mokry (po katarze sie odrywa wydzielina) i czekam, wg zalecen lekarza, na rozwoj sytuacji. Fiolek niezle sobie z tym radzi, wiec git
mnie martwi co innego..
mlodemu musi cos byc, od dwoch dni na maksa wyje nam w nocy, nie mowiac juz o pobudkach co chwile.. daje czopki, nurofen, i guzik.. daje jesc, i guzik.. daje pic, daje zel, i guzik..
dzisiaj na pewno juz lekarza zawezwe, bo przeca cipca dostaniemy. mlody placze, lazi po nas, staje na glowie, poklada sie, wyje, wyje, wyje.. nie wiem, moze to zeby, ale do srodka rosnace chyba.. i to co godzine sie budzi.. udaje sie nam go uspic tylko w foteliku. przeciez to masakra jakas....
wczoraj ciocia mi opowiadala, ze jakas jej sasiadka musiala w koncu dac dziecku dziasla PRZECIAC, bo nie mogly mu zeby wyjsc bardzo dlugo i strasznie plakal wiele miesiecy.. i juz mam film, ze u nas tez tak bedzie..
i ryczec mi sie chce, bo nocka nieprzespana totalnie, poszlam spac o 2, wstwalam 10 razy chyba, z czego 3 razy po 40 min..
no to sobie pospalam.


a dzisiaj dalej z mieszkaniem walczymy, podpisujemy taka mini wstepna umowe. ogolnie dobrze, facet daje nam czas poltora miesiaca na zalatwienie spraw i mysle, ze za 290 pojdzie. i modlimy sie, zeby sie klient znalazl, bo inaczej kase stracimy.. nie wiem, czy mowilam juz, ze nie moge mieszkania innego kupic, zanim nie sprzedam swojego.
wiec sprzedajemy i trzymajcie kciuki :-)