no ku rwa jeszcze sobie nos rozwaliłam...
Wyciągałam z samochodu dzieci, zakupy i chooj wie co jeszcze i się czymś jebnęłam w nos. Ślicznie mi ku rwa napuchł, już jedną dziurką oddychać nie mogę.
A ten jaśnie stuknięty chooj właśnie wrócił, przywitał się z dziewczynami, mnie olał i poszedł sobie coś smażyć.
Nawet nie zapytał co mi sę stało, a ja siedzę z zimnym okładem na nosie....
Chooj z nim. Pier dole to.Siedzę przed kompem, sączę bronka i reszta mi zwisa i powiewa. No może tylko się boję o to, żeby z tego nosa limo mi na oko nie zeszło....:dull: