Mało mnie tutaj , ale czytam Was codziennie, obiecałam sobie że dopóki nie zrobię suwaczka nie będę się udzielać , choć i tak czuję się jakbym " z butami" pchała się do Waszej paczki, ale chyba mnie nie" wyrzucicie'

, chciałam na bierząco napisać coś o tych imionach i katarku.
Więc my z mężem chcieliśmy Lilianna- Lilka, Lili, a jak by się małej kiedyś nie podobało zawsze by mogła być Anna, Jagoda też była brana pod uwagę oraz Róża, Emilia, Marika, a że nasza córcia urodziła się w Alicji to zostało tak jak sobie przyniosła.
A co do katarku, nasza też to przechodzi, leciało jej z noska cały tydzień, byłam u lekarza 2 razy, bo w miedzyczasie doszedł kaszelek a P dr powiedziała wszystkie dzieci chorują samo przejdzie bo gardło oskrzela czyste, jednak umówiłam się z inną dr i przyszła do domu prywatnie z całym osprzętem laryngologicznym zajrzała do uszka i powiedziała że jest zaczerwienione i powiedziała że dzieciom trzeba dawać leki bo jeżeli katar trwa dłużej niż 3-4 dni to może przejść na ucho, dała leki antywirusowe nie antybiotyki tabletki do łykania/ rozkruszane i podawałam z deserkiem bo bardzo gorzkie/ do noska żel, i antyalergiczny zyrtex kropelki na drugi dzień po katarku i kaszlu zostało tylko wspomnienie, no może jak płacze to jej troszkę bardziej pocieknie niż standardowo
