reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
hej kate... uwazaj na siebie i dzidzie, ale jak masz ochote plakac, to lepiej placz, nie dus w sobie... a na skurcze to moze wez relanium kilka dni? (poczytaj, u nas chyba kazda ma przygode ze skurczami macicy, ja mam kilkanascie dziennie, czasem nawet po 3 min. i nie skraca mi sie szyjka, nie mam rozwarcia itp, teraz relanium i nospa tylko w razie zdecydowanej koniecznosci)
ja bralam z zalecenia lekarza, wczesniej moja szwagierka, a dzidzie zdrowe... jak sie dreczysz, dzidzi tez to szkodzi... ja na twoim miejscu wolalabym sie kilka dni wyciszyc...
 
misiaki... przeklejam z watku staraczek, nie fce mi sie drugi raz pisac :)
"rodzina namawia mnie, zebym zrezygnowala z wyjazdu w podroz poslubna (nie wiem jeszcze, dokad mielibysmy jechac, ale gdzies, gdzie jest cieplo). ponoc zdarzylo sie, ze jedna kobieta poronila w 6 mies, bo nie zdazyla dojechac z hotelu do szpitala. tak mnie strasza :/ i ze nie moge latac samolotem, ze to niebezpieczne, a ja mam te skurcze itp.
a skurcze - mam codziennie po kilka juz 2 miesiace i bez zadnych ekscesow (typu rozwarcie, skracanie szyjki itp) jak na razie :/ nospa pomaga, od kilku dni biore magnez i juz widze duza roznice (jeszcze je mam nadal, ale mniej). no i lekarz nawet kazal mi odstawic wszystkie leki typu nospa i relanium, mam je brac tylko w razie koniecznosci, a mowie - nawet nie musze brac relanium, tylko 1 nospa wystarcza.

co myslicie o tym?... nie chce zagrazac dziecku, ale tak strasznie mi na tym zalezy... tak marzylam o tej podrozy, od wielu miesiecy :/ a przeciez jakby co, to i w domu, w szkole moze mi sie stac cos zlego... przeciez nie powinno sie o tym myslec! no nie?

wizyte mam dopiero 11.09, wtedy sie zapytam i w ogole, ale chce sie was doradzic!"
 
Kate trzymaj się i dbaj o siebie i maleństwo!!!
Ja też miałam w pon 21.08 wypadek razem z mężem i bratem, gdyby nie pasy to nawet nie chce myśleć co by było bo samochód poszedł do kacji.
..aenye ja bym na Twoim miejscu nie leciała, leżałam teraz z dziewczyną w szpitalu, która raptem po kilku skurczach dostała pełnego rozwarcia i poroniła w 25 tygodniu, mimo tego że brał nosepe magnez i inne takie ( nie czarujmy się to żadne lekarstwa tylko lekkie wspomagacze i w sytuacji awaryjnej są do niczego). Możecie zawsze polecieć w przyszłym roku z maleństwem. Nie ma sensu chyba ryykować !!!!!
 
Anye ogolnie to juz bedziesz wtedy w 7 miesiacu chyba....a od 7 miesiaca to juz do samolotu moga cie nie wpuscic...jak ja lecialam na Krete w sierpniu to wszystcy z obslugi na lotnisku pytali czy to aby nie 7 mieisiac....
POza tym rzeczywiscie juz teraz mamy zwiekszone ryzyko wczesnego urodzenia i moze lepiej sie zastanowic czy ryzykowac czy nie;) moze zaplanujcie sobie gdzie w Polsce jakis romantyczny weekend w fajnym hotelu z basenem itp a na podroz pojedziecie w przyszlym roku....co sie odwlaecze to nie uciecze:) ::)
 
Aenye, ja też dużo czytałam o samolotach, bo teraz we wrześniu mam konferencję w USA i zastanawiałam się czy nie jechać, ale w końcu zrezygnowałam. Problemem w samolocie przy startach i lądowaniu są przeciążenia działające na płyny owodniowe, mogą spowodować nawet pęknięcie pęcherza płodowego (praw fizyki nie da się oszukać ;) a trochę tych wód tam już jest...), dlatego większość linii lotniczych od 7 miesiąca nie wpuszcza pań w ciąży (i to cię mogłoby spotkać jako niespodzianka na lotnisku). Samo lecenie samolotem to inna bajka - skurcze mięśni, zakrzepy itp. Ja mimo że rozpatrywałam to nie mając żadnych skurczów macicy, zrezygnowałam z podróży. Uznałam że nie ma sensu ryzykować, jeszcze się w życiu napodróżuję :)
 
Oj naczytałam sie w poradnikach wszystkiego na temat podróżowania w drugim semestrze i można jak najbardziej, ale ..aenye wchodzimy w trzeci i wtedy trzeba siedzieć i wytrzymac do 30 tygodnia :) Potem to większe prawdopodobieństwo uratowania maleństwa, gdyby coś...odpukać!!!
A w romantyczną podróż nawet bez dzidzia można pojechać... ;)
propozycja MJ też fajna! Polska ma iwele urokliwych miejsc,serio!!! ;D
Ale decyzje podejmij samodzielnie :laugh:
 
ble :(

no gina zapytam :) heh, mialam nadzieje, ze rozwiejecie moje watpliwosci ;) chyba probuje sie oszukac ;)

zobaczymy. w polsce - juz tyle razy spedzalismy "romantyczne weekendy"... zadna rewelacja jak na podroz poslubna.
a co to za wypoczynek i relaks z malym dzieckiem?... zaden, nie oszukujmy sie ;)
 
reklama
Kate wiesz, że jesteśmy z Tobą :D Trzymaj się dla Natalki i Joasi i mężusia i wogole całej rodzinki bo jedni dla drugich w takich sytuacjach musimy być wsparciem. Terz bym radziła wyjść na spacer albo zamknąć się w pokoju lub gdziekowiek indziej i się wypłakać bo taki "stres" Natalce też się udziela a więc lepiej i Jej i Sobie ulżyć tak mi iśę wydaje :)

..aenye mój kochany Tomuś strasznie chce mnie zabrać na rocznice ślubu do Paryża i rozmawiałam o tym przy okazji dzisiejszej wizyty u gin. Ona stwierdziła, że moge lecieć ale to wszystko zależy od mojego samopoczucia bo podczas lotu występują te wszystkie wyżej wyminione przeciążenia i to nie jest za dobre podczas ciąży :( Jednak przyjmuje się, że do 30 któregoś tygodnia można latać :) Co do nie wpuszczania kobiet po 7 miesiącu na pokład samolotu nic nie słyszałam i trzeba by było się w indywidualnej lini lotniczej popytać. A ponieważ dodatkowo ja się obawiam, że się tam moge nie dogadać w szpitalu np., więc z ciężkim sercem zrezygnuje :( poleciła mi za to jakiś hotel w polanicy zdrój mówi, że jest tam uroczo i to zawsze nie tak daleko ja Paryż. A więc uwierz, że wiem jak CI żal ale ja radze jednak nie lecieć. JEdnak decyzje pozostawiam Tobie i dobrze ją podejmij :)

Byłam dzisiaj na konsultacji po tych moim przejściach weekendowych i tak: Moja macica ma DUŻĄ gotowość skurczową ( mni. ze względu na to na dzień dzisiajeszy moja gin nie wyraziła by zgody na lot samolotem ) na szczęście szyjka się nie skraca i wszystko jest domknięte. W zaleceniu: nospa forte 2x1 w dalszym ciągu thardyfreon Fol + magnez z wit.b6 na złagodzenie napięcia i jak najwięcej leżenia :-[

Jakby tego wszystkiego było malo aż wstyd się przyznać -> wczoraj potknełam się o 4 cm krawężnik i jak dziecko w pierwszej klasie poprostu się wywaliłam zdzierając przy tym oba kolana i łokieć i lekko udeżając o buniek. Na całe szczęście z Synusiem wszystko wpożądku :D kolana szczypią jak cholera ale da się przeżyć ;) No i przypomniałam sobie czemu dzieci tak bardzo boją się wody utlenionej :P Jezusku jak szczypało ty myślałam, że wyjde z siebie i stane obok :P Tak tak wiem sierota za mnie :P

ruda Witamy :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry