kicia - na pewno tak zrobie
milka - nie uwazam, zeby to, co mowilas, bylo zlosliwe - po prostu nie lubie takiego myslenia i wydaje mi sie ono krotkowzroczne. jezeli nie ma generalnych przeciwskazan - to tyle samo grozi mi na miejscu, co na wyjezdzie, to chyba jasne? a jak bede w gdansku w sklepie wozek wybierac i mnie zlosliwy los tam zlapie? to chyba nie bede do swojego gina do wejherowa jechac, tylko do najblizszego szpitala pojade. wg tego powinnam sie zaszyc w domu i nie wychodzic, a przeciez tego nie zrobie

przeciez na studia bede jezdzic od przyszlego miesiaca i jakbym miala tak myslec, to musialabym z nich zrezygnowac, a nie mam takiego zamiaru.
zreszta nie ma sie co spierac, kazdy ma swoje zdanie, co jest jak najbardziej naturalne

zreszta o to was prosilam, zebyscie mi doradzily.
moze gin mi zabroni i bedzie po ptokach

heh. po prostu jakos do tej pory nie sadzilam, ze istnieja rzeczywiscie jakies konkretne przeciwskazania.
nieistotna - no wiesz

slub jest cywilny (potrzebne mi sa te papierki), to raz, a dwa, czy wygladamy teraz jak sloniki??? ja sie tak nie czuje

chociaz ja do oltarza tez nie poszlabym do oltarza wlasnie

tylko ze wzgledu na to, ze chce sie u siebie dobrze bawic
