hello, meldunek:-):-)
U nas tez mżawka i plucha a ja w skowronkach

Wczoraj cały dizęń na nartach a dziś pojechałyśmy po południu same z Alą. (na stoku sztuczny śnieg, jakaś tam mżawka nic mu nie robi na razie;-)). I nauczyłam ją wreszcie z porządnej góry jeździć!!!!



kate - hehe, wiesz, o której górce mowa;-)
Najpierw wjeżdżałyśmy razem na jednym talerzyku i zjeżdżałyśmy razem, ja ją trzymałam między moimi nartami (jezuuu..... cała mokra byłam po takim zjeździe, strasznie cieżko tak...). Potem z góry ja tyłem jechałam, żeby ją złapać w razie rozpędu niekontrolowanego a Ala mnie ,,goniła" - i tak raz za razem aż w końcu mała załapała o co kaman, nauczyła się zwalniać, skręcać i na koniec wjeżdżałyśmy już osobno talerzykami a zjeżdżałyśmy ,,kto pierwszy",hehehe
Nie, no po prostu jestem dumna z mojej córki


Nawet nagrałam filmik telefonem z jej pierwszym samodzielnym zjazdem z poważnej górki ale mi cham komp nie czyta tych filmików
Podsumowując - jestem mega zmęczona, szczęsliwa i zła,że jutro do pracy...

;-)