hejka kochane!!!
jestem i żyję :-) Nadrabiałam of kors :-)
Składam zaległe życzenia, gratulacje i powinszowania!!!
Chorym zdrówka życzę serdecznie :-)
Wielkie gratulacje dziewuszek, Roni i Pingwinku!!! :-)
Plumuś model wow! :-)
Kate, buziaczki wielkie i powodzenia z dzieciakami, fajna praktyka, bo dużo różnych schorzeń, na pewno bardzo się przyda, no i można pomóc. :-)
U nas panował, w sumie jeszcze panuję, bo ja w ciąży mega zdechlak, wirus przytargany przez babcię, wyjątkowo zjadliwy. Piotruś oczywiście jakoś słabo chorował, głównie kilka razy dostał paracetamol bo był marud (gorączka to mu ledwo 38 sięgała, więc luzik), a poza tym przeszedł jak każde grudniowe bachorzę na dietę Danonkową na tydzień. No i kaszelek miał. Dziecko idealne do chorowania, bo bez objawów i śpi całe noce podczas chorób, więc bardziej nas wymęczył jak ozdrowiał i biegał wszędzie z prędkością światła, a my wręcz przeciwnie...;-)
Do lekarki poszliśmy w sumie dopiero w pt, żeby osłuchała, czy mu przechodzi czy nie, bo ten kaszel taki nie wiadomy, czy mniejszy czy większy, ale powiedziała że już w sumie końcówka. Przepisała mu Clemastinum (bardziej of kors dla mamy, bo młodemu to nawet nie dawaliśmy bo zdrowy był w sumie). Fajne są te antyalergiczne na wirusa, bo od razu ja się lepiej poczułam hehe..
A choroba makabryczna, dawno mnie tak nie skosiło, nie byłam wstanie się z łóżka zwlec - no i gorączka, samopoczucie a la grypa, katar, kaszel jak stary gruźlik, rzyganko plus zdechła wątroba, swędząca skóra... ale już lepiej. Został tylko kaszel i swędząca skóra ;-)
Ratowały nas babcie, znaczy jedna padła, to przyjechała druga z Olsztyna, siedziała u nas, aż sama zachorowała biedna, wtedy na szczęście wyzdrowiała pierwsza i jakoś poszło. Teraz już myślę że jakoś w miarę parę dni i dojdziemy do stanu używalności względnej. To znaczy ja, bo ja najgorzej.
A, Czarna, a propos gorączek u dzieci, mój brat najmłodszy celował w masakrycznych gorączkach. Lubił sobie mieć np. 43C. Lekarze mdleli jak mierzyli mu temperaturę, mówiąc mojej mamie jakieś teksty typu - "powinien już nie żyć..."
Także nie ma się co gorączkami martwić, bo to bardzo indywidualne jest.
A chciałam się pochwalić, mamy rolety i już w ogóle zero problemów spalniczych z demonem - zasypia pięknie sam, bo ciemno, śpi swoje 11 godzin jak zabity bo mu słońce o 5 nie świeci, rewelacja :-):-):-):-)