reklama

mamusie grudniowe:)

dlatego mozna zalozyc tzw :klub opieki, tam nie ma takich obwarowan jak w zlobku sensu strikte, a wiadomo ze tez musza byc spelnione ostre normy
ja sie nad czyms takim wlasnie zastanawiam
 
reklama
Nie piszcie tyle bo nie nadrobię,hehe:-p

czarna - gratki jazdy, ja lubiłam sie uczyć, kurcze,jakiego ja miałam nerwowego instruktora - pana Rysia - do dziś go pamiętam,hehe. Fajny w sumie i dobrotliwy, ale jak się wkurzył....:szok:

Ja nie zakładam żadnego przedszkola ani żłobka bo ostatnio stwierdziłam że kompletnie nie mam podejścia do dzieci ;-)
 
Kate ale mozna stworzyc zamiast zlobka ( przede wszystkim z nazwy) np. klub i wtedy juz nie sa potrzebne takie koszmarne wymogi.

Ja padam na ryj. Nie mam sily na nic. Nie wiem czy zaliczylam w ogole, Jutro wyniki wieczorem, jak nie zal to we wtorek i srode ostateczny termin i jakby co rok w plery kur wa. Nawet mi sie nie chce gadac.
 
Nonek walnij sobie piffko:tak:

No ja nad takim klubem właśnie rozmyślam, nazwa "Babylandia"
oprócz typowego żłobko-przedszkola i opieki chciałabym, żeby mozna było oddać dziecko nawet na 2-3 h lub interwencyjnie
byłyby też konsultacje ze specjalistami /psycholog, pedagog, logopeda, rehabilitant, pediatra, neurolog, itp/
wykłady tematyczne dla rodziców, itp.
 
Kiedys tez o tym myslalam ale nie wiem jak sie do tego zabrac
bo kapital by sie nawet znalazl
u nas ostatnio otworzyli dom opieki calodobowej "niania"

ja dzis mialam gosci
pamietacie tego wczesniaczka o ktorym kiedys pisalam
mala wogole nic nie pije ani nie je
az wkoncu zrobily jej sie poczatki kamieni na nerkach, ma takie zlogi
nie wyplukuje ich, bola ja nerki i marudzi bidulka ale dalej nic nie pije
jak nie wcisna jej do jutra 200ml picia to pojdzie pod kroplowke
szkoda mi bidulki

a Filip wogole zafascynowal sie nią zauroczony przynosil jej wszystkie zabawki, pokazywal jak dzialaja i jak sie nimi bawic
masakra az w szoku bylam
picie jej przynosil, glaskal ją
pierwszy raz tak robil
jak starszy barciszek hehe
 
Dita chciałabym tyyyyle zrobić dobrego na świecie i pomóc tyyyyylu dzieciom
poza tym zabija mnie "nicnierobienie"
po dniu gdy nic nie robię, jestem bardziej zmęczona niż jak wstaję o 6 i kładę się o 24
 
reklama
nieistotna - kurcze, trzymam kciuki za małą...
A Fifi - no cóż, gdyby nie taka sytuacja jak twoja to trzymałabym też kciuki i za pomyślne rozwiązanie problemu braku rodzeństwa ;-)

kate - oj, ja wiem, wiem, co to znaczy nicnierobienie....:-( Ale to i trzeba mieć taką siłę przebicia jak ty bo u mnie ta ,,siła" w jakiejkolwiek sprawie polega na wysłaniu maila ostatecznie;-) telefon to już wróg nr jeden;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry