Jedzenia szpitalne:
- jeśli był bigos na obiad, to na drugi dzień będzie kapuśniak

- jeśli na śniadanie było jajko na twardo, to na obiad będzie jajko na twardo w sosie

- przez 6 dni pobytu w szpitalu w 1997 roku, przez 5 dni był "rosół" z inną wkładką - makaron x2 , kasza manna, ryż, ziemniaki; potem był ten kapuśniak

- najlepsze śniadanie było w niedzielę - dwie kromki chleba, masło i gorący kawałek kaszanki



bleeeeeeee
- jeśłi chodzi o "picie": kawa z mlekiem = stara szmata /dobre określenie/, herbata = zlewki o jasnożółtym zabarwieniu + cukier, zupa mleczna, to może stała gdzieś w pobliżu mleka - stąd jej nazwa!
Ja po prostu nie tknę tego "jedzenia", będę miała swoje

W tamtym czasie w dniu wypisu dowiedziałm się, że jest bufet na terenie szpitala, do którego miałabym z kliometr /taki ten szpital duży i pokręcony/...
No to chyba tyle... o salcesonie nie wspomnę...
