reklama

mamusie grudniowe:)

W Katowickich szpitalach na śniadanie jest zawsze chleb lub bułka z samym masłem więc o salcesonie :sick: tudzież konserwie rybnej :eek: można pomarzyć :baffled: i kawa zbożowa która smakuje jak wywar ze starych szmat :-p więc na pewno jakieś żarełko zabiorę:tak:
 
reklama
Jakoś zawsze miałam złe doświadczenia ze szpitalnym jedzeniem:sick: I serio radzę dobrze zaopatrzyć się we własne żarełko na porodówkę i po tym bardziej:tak:.
A pić sie będzie chciało na pewno. Wodę i ewentualnie sok lub kompot jabłuszkowy wolno:-)
T. dziękuje ;-)
 
Jacie krece, dopiero teraz sie skaplam, ze suwaczek jest na .... 8 miesiacu. Ale ten czas zapiernicza. Gratulacje dla Sary i Luckymamy i innym,ktore tez maja jakies male rocznice. :-) :tak: :-p ;-) :-D
 
Jedzenia szpitalne:

- jeśli był bigos na obiad, to na drugi dzień będzie kapuśniak :)
- jeśli na śniadanie było jajko na twardo, to na obiad będzie jajko na twardo w sosie :)
- przez 6 dni pobytu w szpitalu w 1997 roku, przez 5 dni był "rosół" z inną wkładką - makaron x2 , kasza manna, ryż, ziemniaki; potem był ten kapuśniak :)
- najlepsze śniadanie było w niedzielę - dwie kromki chleba, masło i gorący kawałek kaszanki :):):) bleeeeeeee
- jeśłi chodzi o "picie": kawa z mlekiem = stara szmata /dobre określenie/, herbata = zlewki o jasnożółtym zabarwieniu + cukier, zupa mleczna, to może stała gdzieś w pobliżu mleka - stąd jej nazwa!

Ja po prostu nie tknę tego "jedzenia", będę miała swoje :)
W tamtym czasie w dniu wypisu dowiedziałm się, że jest bufet na terenie szpitala, do którego miałabym z kliometr /taki ten szpital duży i pokręcony/...
No to chyba tyle... o salcesonie nie wspomnę... :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry