reklama

mamusie grudniowe:)

Nie dla świrów, ja tylko przytoczyłm pytania najbardziej świrnięte :-D , ale pytali się też czy religia zabrania mi czegoś jeść (wtedy kuchnia serwuje specjalne żarcie), chciałam napisać że mam dietę - tylko lody....ale nabrałam powagi hihihihi
 
reklama
Kurde, pamiętam jak mnie przyjęli na patologię (z Alą jeszcze) jakoś wieczorem i na kolację dostałam kromkę chleba i łyżeczkę konserwy rybnej....
Rozyczałam się juz wtedy na amen, na szczęście mąż jeszcze wieczorem mnie odwiedził (nie mieliśmy jeszcze telefonów) no i zrobił w sklepie jako - takie zaopatrzenie - bułki, dżemiki, paszteciki, ciastka. Załamałam się wtedy totalnie. W więzieniach mają lepsze żarcie.
 
Ja jak urodziłam alę o 8.25 to dostałam o 14 dwie bułki z masłem (nigdy nie zapomne tego smaku - najlepsza rzecz, jaką jadłam:-)) a potem kolację już normalnie.
 
reklama
pewnie, ze najlepsze!

a co do szpitalnego zarcia... po prostu ohyda... ja dostalam dwie kromki chleba i "ulubiony" salceson (2 plasterki) i kuniec!
o obiedzie nie wspomne... bylo tak straszne, ze normalnie tuz po zabiegu (po wybudzeniu sie) poczlapalam do bufetu, trzymajac sie scian i czujac, jak wyciekaja ze mnie chyba hektolitry krwi.. a nie mialam nic do picia ani do jedzenia i bylam tak spragniona i glodna (po dwoch dniach bez jedzenia i poltora dnia bez picia), ze nie moglam na nikogo czekac, bo chybabym padla.
teraz na pewno zadbac o porzadne zakupy, zanim wjade na porodowke. :wściekła/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry