Hello. dziewczyny... piszę od mamy, bo u mnie rozpierducha z powodu wylewania podłogi i kompa mam odłączonego, a w pracy ostatni mój dzień to była sobota. Teraz tylko słodkie lenistwo (jak ja tego nienawidzę - jestem zbyt dużym leniem, żeby jeszcze dodatkowo się lenić).
Sa_raa - gratulacje!!!
Aha - i z tym werandowaniem - u mnie to lipa, bo nie mam zamiaru żadnego werandowania uskuteczniać. Że niby mam postawic dziecko w wózku obok otwartego okna. Jasne, a potem przeniesć dziecko w ciepełko. Tylko,ze w zimie jeśli otworzę okno, to natychmiast się wyziębi w całym domu. Dla mnie to głupota i nie będę werandować. Tak samo z Alą olałam werandowanie - po prostu jeśli pogoda była ok ubieraliśmy ja normalnie jak na dwór, buźka przykryta pieluszką i spacerek 5-minutowy stopniowo wydłużany, a po kilku dniach już bez pieluszki.
I żadnego werandowania, bo mnie na sam dźwięk tego słowa szlag trafia. Akurat ja mam w domu póki co jedną wielką otwartą przestrzeń i NIE MAM osobnego pokoju do tfu tfu tfu werandowania!.
W ogóle te wszystkie rady i porady z bardzo mądrych ksiażek, szkół rodzenia itp to z przymrużeniem oka należy traktować, bo NIE MA dzieci ksiażkowych - każdy dzidziuś to osobny człowiek z własnymi indywidualnymi potrzebami - najlepiej zaufać intuicji matczynej i robić to, co podpowiada serce i rozum!
Jesuu ale się rozpisałam. Sorki z góry za zanudzanie i buźka

:-)