hej :-)
a u mnie coz.. nie dostalam jednak tej pracy, w sensie, nie wzielam jej, bo za niska placa ;-) nie oplacaloby mi sie w ogole jej podjac (przepadlby mi zasilek z mopsu wychowawczy plus dodatek mieszkaniowy - starczyloby mi tylko na paliwo). ponadto wkurzylam sie z deka, bo zaproponowali mi mniej niz mojej kolezance na tym samym stanowisku 3 lata temu! a mi to za duzo czasu zajmuje i energii, zebym miala za Murzyna robic. no way. noza na gardle nie mam na szczescie.
no ale nic to, facet obiecywal, ze w nowym roku nowy budzet, ze beda w kazdym dziale nowe projekty i wielu osob beda szukac. takze zobaczymy. mi poki co nawet na reke, bo dziecmi nie bardzo sie ma kto zajac w megasezonie.. a i w styczniu koncza mi sie niemal wszystkie zajecia.. musze sie troche ogarnac ze studiami.
wiadomo, ze sie jakos pocieszam w tym wszystkim. najfajniej byloby dostac tyle, ile zaproponowalam ja i robic to, co lubie i co mi daje frajde. ale jest jak jest :-) nie narzekam.
poza tym wesele bylo w sobote.. i odpadlam przed polnoca

szok po prostu, mialam jakis gorszy dzien czy co.. tak sie strulam, ze jeszcze dzis nie moge zbyt gwaltownie lbem ruszac ;-) pamietalam o orsalicie, tabletkach roznych, suchych ziemniakach i chlebie, wszystkich probach odczyniania kaca - i nic ;-)
dobra, ide do dzieciow. :-)