Hej! Ja mialam bardzo owocny weekend. Po pierwsze udalo nam sie znalesc dom na nasze mozliwosci. Stan surowy zamkniety, ale coz. Po drugie nie poznaje mojego m. Wczoraj wieczorem zrobil nam pyszne spaghetti na winku po wlosku, ale najwazniejsze, ze po uczcie jeszcze posprzatal kuchnie! Normalnie cos mu sie w glowie poprzestawialo. A nie bujalam go "zeby mozg mu sie poukladal" ;-).
Majerana jest maruda na maksa. Chyba wybiore sie z nia do lekarza.