helou w paskudny dzien. za oknem szary syf, chociaz przestalo lac, pizdziawa i ziab.. brr..
ja dzis tez mialam horror w nocy.. jak mowilam, robilam wszystko, zeby mlodego kapac 'na trzezwo' o 21.30, jak zawsze. zabawialam i nie zasnal, kapiolka, jedzonko i o 22 lulu. ucieszona jak glupia mowie ufff, wreszcie sie wyspie do 6.. kuzwa guzik, obejrzelismy z m. troje, kladziemy sie do wyrka ok 1 i nagle.. mlody ryk.. nakarmilam, polozylam do odbicia - haft jak nie wiem i straszny placz.. alez mi go bylo zal! jeszcze dokarmilam troszke, zeby zabic ten okropny smak (maly tak sie krzywi pociesznie..) i przysnal.. nagle wieeeeeeeeeeeeeelka kupa.. ja na przewijak, patrze, a on sie caly obsral..! no to umylam, przebralam i bez klopotu maly zasnal po 2. mowie dobra, teraz to do rana mam spokoj.
i mialam, do 5.45

, kiedy obudzil sie na dobre. nie bylo mowy o spaniu. tragedia, gdyby nie maz, mialaby oczy na zapalki. a tak jego o 8 zwloklam i sama sie polozylam jeszcze. ok. 9 zaczal sie domagac zarcia, to nakarmilam, zasnal, mowie - teraz na penwo z dwie godzinki pokima ;-) i gowno, 30min. i w ogole, jakis placzliwy jest. nie wiem, osochosi, bo kupki robi ladnie, je ladnie i w ogole.. duuuupaaa..
podmienili mi go, bez kitu. dzisiaj wieczorem zrobie odczynianie urokow ;-)
luckymama - niby na zadanie, ale mi sie ta teoria nie podoba, nie chce caly dzien z cycem na wierzchu biegac i byc uwiazana przy malym w domu 24h. zreszta rozmawialam z dwiema poloznymi i lekarzem na ten temat i lepiej jest wprowadzic jakies stale przerwy, wlasnie 2h sa ok, zeby jelitka tez mialy przerwe w pracy. szczegolnie, jak dziecko ma problemy z trawieniem czy baczkami czy kupkami, a moj dlugi czas mial i do dzisiaj czasem tez.
a co do dopominania sie o cyca, to wcale sie nie dopominal, zawsze wiedzialam, po placzu, ze chce mu sie jesc i rzadko bylo to czesciej niz co 2, 3h.
a w ogole bylam z malym u lekarza i bardzo sie ucieszylam, bo maly zdrowiutki, podczas gdy my z d. chorzy na maksa. ufff. tylko juz zupelnie nie wiem, czemu taka maruda z niego ostatnio.