u mnie znowu noc jak z horroru...
boi sie czegos babel, albo cos go boli.. placze przez sen, jak tylko wypluje smoka, to ryk... dzisiaj zasnelismy razem w lozku, ja sie za chwile budze, bo cos mnie szarpie, a to filip sam dorwal cycka, hehe...
ale znowu szalal przy nim, poplakiwal, rzucal sie, wyginal, byleby mu nie uciekal z paszczy... ale najadl sie w jakies 20min i przeszlo...
boje sie o niego :-( moze mu zrylam czyms psyche..? ;-)
moze za duzo ostatnio wychodzimy z domu...? ale przeciez nie moge sie z nim zamknac... akurat tak sie zlozylo, ze swieta, potem moja psiapsiola... teraz bal i przygotowania typu sukienka, fryzjer.. eeech..
on chyba nie lubi zmian...
ale pilnuje, by kapany byl o tej samej godzinie zawsze, i zasypial o tej samej.. ech.. aha, w dzien jest zawsze oki - chociaz zaczal ryczec w aucie!? szok.. i ryczy tez przy ubieraniu, jakby wiedzial, co sie swieci.. siet.. chyba juz sobie wkrecam!
aha, i budzi mi sie na spacerach demit! wczoraj niemal bieglam w gdyni przez miasto!!!