No to ... wczoraj była kolacja z Markiem Kondratem...
pyszne winka... po dwa łyczki /bo byłam samochodem/ z podanych sześciu!!! ale za to dostałam do domku jedno, pyszne winko...
Siedział przy
MOIM stoliku!!!
Na początku nie wiedziałam o czym gadać... ale potem poszło jak nie wiem...
o winach....
o Chorwacji, Australii...
o wędkowaniu!
o polityce /ale on PiS-u nie lubi.../
o lustracji /Damięcki.../
o filmach /że nie gra, bo nie ma scenariusza dobrego..../
i o tym, że z TVN będzie jeżdził po świecie i opowiadał o winach... fajne...
i o innych fajnych rzeczach...
ma świetne poczucie humoru...
jest opalony, bo wrócił z RPA...
jest niewysoki...
ma brzuszek
i jest bardzo fajnym, normalnym facetem... "woda sodowa" mu nie uderzyła... taki "swój chłop"...
trochę się schlał... ale nie przewracał
było zaje biście!!! w domu byłam o 1 w nocy!!!