Witam wieczorowo.
Jakos dzisiaj mam stresa ze cos moze byc nie tak. To jeden z tych ciezkich dni z czarnymi myslami. Pewnie dlatego ze cos mnie brzuch pobolewa juz drugi dzien, a juz byl spokoj przez ostatni czas. Do tego mdlosci slabsze i troche wiecej sil i mniejsza sennosc. No i sie skumulowalo. Jedyne co mnie pociesza to fakt ze ugotowalam dzisiaj kapusniak a potem nie moglam go zjesc. No po prostu mi nie smakowal i ledwo kilka lyzek w siebie wcisnelam. Za to maz wieczorem zachwalal jaki pyszny kapusniak zrobilam, ze dawno takiego nie jadl i ze dokladko sobie bral. Czyli mi nie smakowal nie dlatego ze byl niedobry tylko przez ciaze pewnie.
No dobra chyba pora isc spac. Jutro idziemy na impreze do mojej przyjaciolki, wiec noc zarwana.
Jakos dzisiaj mam stresa ze cos moze byc nie tak. To jeden z tych ciezkich dni z czarnymi myslami. Pewnie dlatego ze cos mnie brzuch pobolewa juz drugi dzien, a juz byl spokoj przez ostatni czas. Do tego mdlosci slabsze i troche wiecej sil i mniejsza sennosc. No i sie skumulowalo. Jedyne co mnie pociesza to fakt ze ugotowalam dzisiaj kapusniak a potem nie moglam go zjesc. No po prostu mi nie smakowal i ledwo kilka lyzek w siebie wcisnelam. Za to maz wieczorem zachwalal jaki pyszny kapusniak zrobilam, ze dawno takiego nie jadl i ze dokladko sobie bral. Czyli mi nie smakowal nie dlatego ze byl niedobry tylko przez ciaze pewnie.
No dobra chyba pora isc spac. Jutro idziemy na impreze do mojej przyjaciolki, wiec noc zarwana.
Byłam już nieźle wystraszona... Dotarłam do gabinetu około 15:00. Co się okazało, jak nigdy lekarka miała opóźnienie. Weszłam dopiero o 16.30. Przebrałam się w tą całą spódniczkę i kapcie do badania, no i czekałam na USG dopochwowe. Lekarka mówi do mnie "O widzę, jest maluszek, ale pani Karolinko, widzę jeszcze jednego". Ja do niej "Nie". Ona do mnie "Tak". Ja do niej "Nie to niemożliwe". A ona stwierdziła, że widzi jeszcze jednego maluszka. Popłynęły mi łzy - łzy szczęścia, ale także niedowierzania. Zrobiła mi USG przez brzuch, no i zobaczyłam dwa maluszki