U mnie też kilka dni bez forum i ledwo doczytałam...
Ad. Spania - Misiek akurat budzi się szczęśliwy, ale za to Oliwia wiecznie z płaczem, a im jest starsza tym bardziej mnie to drażni ... :-/
A w ogóle bardzo często moje maluchy budzą się w tym samym czasie. Tzn zwykle Misiek tak 10-15min wcześniej. A potem Oliwia włącza syrenę. Dziwi mnie to, bo Misiek mnie budzi niemal bezgłośnie, a Oliwia śpi w drugim pokoju. System wyglada tak samo bez wzgledu na to czy pobudka jest o 3, 4 czy 6. Jeśli przypadkiem jednak Oliwia wstanie pierwsza to 5 min później słyszę Miśka - takie zgrane dzieci mi się trafiły
Viltutti - pytałaś o moje podejście do długiego karmienia.
Tak na początku bym uściśliła, że u nas jest to drobne dokarmianie/usypianie - wieczorem i na drzemkę w południe. Tylko i wyłącznie. A dlaczego cyc?
- Bo mleko jest zalecane do ukończenia 3 roku życia (nie żebym planowała tak długo karmić ;-) ), a skoro mam wybór miedzy modyfikowanym, a własnym to wybieram własne;
- Bo taki maluch raz je, a raz nie je, a cyca nigdy nie odmawia, więc zawsze choć jeden pełnowartościowy posiłek;
- Bo na razie załatwia to problem zasypiania. Zwykle 5-10 minut i Młoda śpi. A jak ma ochotę spać/cycować to można ją przekonać i do mycia i do sprzatania, więc ten czas przed zasypianiem łatwiej zorganizować.
- Bo daje mi to trochę odpoczynku i jest okazją do spędzenia chwili sam na sam ze starszą;
- Odporność ? Trochę. Moje dzieci, odpukać, nie były jeszcze chore (poza trzydniowką i jeszcze jakąś zakaźną wysypką), ale nie posuwałabym się do twierdzenia, że to tylko magiczna moc laktacji.
- Bliskość? Raczej przy okazji. Jest mnóstwo innych sposobów (ostatnio jak w nocy się obudziła, to usypianie polegało na godzinnym czytaniu bajek, Młoda się słodko przytuliła i też była szczęśliwa. Tylko mama trochę mniej ;-) )
- Dodatkowo karmienie w ciąży mialo ten plus, że po porodzie nie miałam żadnych problemów. Ani zapaleń, ani zastojów, a nawał pokarmu rozładował się dwoma karmieniami Oliwii. Porównując do tego co przeżyłam za pierwszym razem jest to ogromny plus (choć oczywiście wiem, że za drugim razem te dolegliwości są zwykle mniej dokuczliwe).
Minus widzę w zasadzie jeden - starsze dziecko trudniej odstawić. Szczególnie że karmię Miśka i agrument pt. "Mleko się skończyło" odpada. Przyznam szczerze, że odstawienie na razie odkładam głównie dlatego, że nie wiem jak je przeprowadzić. I dlatego, że nie mam specjalnej ochoty na zmianę sposobu usypiania (bo nie sądzę żeby udało mi się znaleźć sposób, który zabiera tak mało czasu).
Planowałam karmić przynajmniej rok, przypuszczam, że karmiłabym 1,5, gdyby nie kolejne dziecko. Teraz za miesiąc będą 2 lata i wypadałoby się zastanowić co dalej. Zobaczymy.
Marcia - z późnym rozszerzaniem nie będziesz sama - ja też planuję dopiero od 6m-ca zaczynać.
Vica - możesz pójść prywatnie do pediatry, jeśli pediatra tak przyjmuje. Często lekarze poza pracą na nfz prowadzą prywatne praktyki bądź pracują w prywatnych przychodniach. Pediatrzy też.
A co do rozszerzenia diety - przyjmij takie tempo jakie jest dla Ciebie wygodne. Moim zdaniem nie ma większego znaczenia czy na tym etapie wprowadzasz jeden posiłek czy dwa. Starszej zaczęłam rozszerzać dietę jak miała 6 miesięcy, przez dobre 2-3 tygodnie to były tylko warzywa, potem kaszki i może jakieś jabłko, więcej owoców wprowadzałam gdzieś po 2-3miesiacach. Ogólnie wszystko szło bardzo powoli. Teraz je bardzo podobnie jak rówieśnicy, a owoce wręcz uwielbia.