A tak w ogóle to mamy weekend nowości, bo pojechaliśmy na zakupy i Julek dostał parę fajnych rzeczy. Po pierwsze uwielbia jak trzymamy go pod paszkami, a on "chodzi" dotykając paluszkami podłogi. Kupiliśmy mu więc szelki do nauki chodzenia i jest nimi zachwycony. Chichra się i piszczy z radości, a do tego mąż go w nich buja i wtedy to już jest całkowite szczęście. Kupiliśmy mu też miękką piłkę i gania za nią po całym mieszkaniu kopiąc ją jak szalony (oczywiście w szelkach i na paluszkach). Dostał też zestaw zabawek do kąpieli, a najbardziej pasuje mu kaczka z silniczkiem, która sama pływa. Dostał też kubeczki fischer price, które można ustawiać na sobie według wielkości i niesamowicie bawi go ich rozwalanie oraz jak kładziemy je na głowie swojej lub jego. No i ostatni gadżecik, a mianowicie silikonowy gryzak w kształcie smoczka, który namiętnie dziamga. W sumie zrobiliśmy zakupy za głupie 80 zł, a tyle radości sprawiliśmy dziecku :-)