ooo dobrze że Agunia mi odpisała, bo się wystraszyłam, że skoro przy Matkach Polkach nie dałam uśmieszków to pomyślicie ze ja tak na serio ;-) a z komórki na spacerze pisałam..
Agunia u nas dziwnie z tym buntem. Generalnie nie jest źle zważywszy na dodatkowy bodziec jakim jest Z. Ale zdarza się masakra momentami. Miewa takie dni, że drze się prawie non stop o wszystko. Ale co ciekawe całkiem dobrze działa sposób niani czyli pełna ignorancja (oczywiście w granicach rozsadku). Jak zaczyna krzyczeć to niania do niej mówi, że nie będzie z nią gadać i się odwraca. 30 sekund i K już ok. A jak się chce coś wytłumaczyć czy przegadać przez krzyk to jest jeszcze gorzej. Jeszcze nie pyskuje, ale myślę, że to kwestia dni, bo pozwala sobie na coraz więcej. Dziś np po powrocie z klubiku ja dałam jej zupę i miałam położyć spać. Skończyło się tym, że zasypiała godzinę. bo co ją zostawiłam to słyszałam w niani "Klara obudziła się".... to jeszcze ignorowałam, ale jak zaczęła krzyczeć "siku, kupa" to już poszłam.. no i wchodzę mówię no to chodź a ona się śmieje i mówi " Klara oszukała mamę"...........aLfjdlafkjdaskfh no ale suma sumarum poszła na nocnik i zrobiła i jedno i drugie ;-)
M stosuje metodę typu karny jeżyk i jak krzyczy to każe jej na schodach usiąść. Też nawet działa... ale to wszystko zależy jaki dzień jest, bo bywają i takie, że nic nie działa i jedna się od drugiej nakręca i wrzeszczą obie...