Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
No bardzo chętnie. Niby lekarz mówił, że dziecku nic nie grozi, mnie i tak czeka cesarka więc niby spoko, że się powinno podnieść-powoli ale zawsze,ale....mam się oszczędzać(cokolwiek by to nie znaczyło), niby zakupy lekkie moge robić....sama nie wiem czy się bać czy nie.....
Mam nadzieję, że nie jest zagrożona :-). Lekarz prowadzący moje dwukrotne in vitro wziął pod uwagę moja historię poronień (każdy zarodek umierał na tym samym etapie 8/9 tydzień ciąży) i pierwsze in vitro przeprowadzone na "naszym materiale" z którego powstały zarodki dość kiepskiej "jakości" i zaproponował użycie dawcy, komórki, plemników bądź obu. Powiem że długo nie myśleliśmy, bo i tak braliśmy pod uwagę adopcję, zdecydowaliśmy się na komórkę dawczyni, bo męża chłopaki są super jakości i to była dobra decyzja :-) . Owszem było dużo strachu bo trochę plamiłam, ale jak na usg w 8t1d zobaczyliśmy maluszka z bijącym wciąż sercem, i o rozmiarze wskazującym, że ciąża jest starsza, to stres mi przeszedł. Dotychczas wszystkie ciąże były młodszeo co najmniej 6dni (a ja dokładnie znałam datę owulacji) a w pierwszej to nawet było 11 dni różnicy!
Wg lekarzy jesteśmy przykładem pary, która raczej nie będzie mieć "własnych dzieci", bo coś w połączeniu naszego materiału genetycznego nie działa jak powinno.
Dla mnie jednak mój maluszek nie jest ani trochę mniej mój :-) :-)
Czekałam na niego 10 lat.
Mam więc nadzieję, że moja ciąża nie jest ani trochę więcej zagrożona, niż każdej, zdrowej kobiety :-)
A przepis na bułecz dam jak wyjdą, bo robię po raz pierwszy :-)
hej kobitki a ja mam dzisiaj mnóstwo energii i w sumie dobry humor. Z samego rana jak się tylko przzebudzilam to poleżałam sobie z rękoma na brzuchu i czułam jak się mój maluszek wierci, teraz już jestem pewna ze te wcześniejsze stuknięcia czy trzepotanie to własnie on. Troszke mu tam postukałam i sie zmobilizowal i dał mamie znać ze jest i że wszystko w porządku.
Po obiedzie wybrałam się z synkiem do parku ale tylko godzinke spacerowalikśmy bo mimo słoneczka to trochę zimno. teraz gorący soczek popijam i sie zastanawiam gdzie ja schowałam Alana kozaki z tamtego roku![]()


żartuję, nie wiem gdzie 


Nie dośc, że zły to jeszcze nie am o czym gadać!!!!To po cholere dzwoni 

