Ja jak zwykle bardzo zapracowana, a przed świętami to już chyba w ogóle zamieszkam w pracy.
Mąż też teraz sześć dni w tygodniu pracuje więc się mało widzimy.
Jutro zarządziłam wspólne wyjście na miasto, jest otwarty bazar świąteczny i karuzele to może coś skorzystamy.
Emma ma się lepiej zdecydowanie, oczy zdrowe choć raczej nie od kropli bo zakraplanie oczu dziecku to jakaś masakra, mało co lądowało w oczach

Ma za to jakiś ataki suchego kaszlu, wczoraj wieczorem tak ją złapało że aż zwymiotowała. Mąż miał co sprzątać

ja bezpieczna siedziałam w pracy
Agunia - brawo za podejście! Żona to największy skarb i tak też trzeba się cenić

My sobie zazwyczaj podpowiadamy co chcemy na prezent. Ja w tym roku zażyczyłam sobie prezentu praktycznego - mam mnóstwo przypraw więc chce hinduskie pojemniki na przyprawy masala daaba sztuk dwie. Mąż nie miał pomysłu więc mu kupiłam szczoteczkę soniczną Philips. Chodził za mną żeby mu powiedzieć co i za ile kupiłam, a że nie puściłam pary z ust, to stwierdził że pewnie dużo więcej niż on na moje pojemniki więc musi mi coś dokupić.
Protestować nie będę
Muszę zerknąć na książeczki które polecacie.
Franklina znam Ale o Albercie nie słyszałam.
U nas na topie książka "Mama Mu nabija sobie guza" oraz " Pettson i tort urodzinowy"
. Chcę dokupić inne z tych serii, te znam już na pamięć.
Poczta teraz wszędzie oblężona. Mnie dalej nie przyszedł zegarek dla Emmy z Ali więc jak go nie będzie w poniedziałek to raczej jej nie będę Mikołaja robić tylko wszystko pod choinkę na bogato dostanie
Ps
Katjuszko - Właśnie przeglądam książki polecane na tym blogu a tam seria o "Mamie Mu"
