Dzisiaj po pracy byłam na osiedlu gdzie kręcą "Bitwę o dom"...powiem Wam szczerze, że takie zadupiaste to osiedle. Babka z którą mój facet podpisywał umowę, mówiła, że sporo ludzi żałuje, że kupiło tam mieszkania - wszędzie daleko, do przystanku, do większego sklepu, podmokłe tereny...a mieszkania w cenie mniej więcej takiej jak przy centrum M1 - no to lokalizacja o niebo lepsza (choć nie ukrywam, że dla mnie najlepsze miejsce na ziemi to moje kochane Bielany)

Co myślicie o tańcu? Ginka mówiła, że tylko skakać nie można (ale już jeździć konno np można...dziwne), a właśnie odebrałam od kuzyna swojego Xbox'a i mam taką płytę do tańca...może pohulam przed kinectem, żeby być w miarę w normie?
Anetka - mojemu noga odznacza się już drugi tydzień, aż zastanawiam się czy da się tak jedną pozycję lubić jak on, bo skoro ją przybiera to chyba tak mu wygodnie :-) Nie powinnam się martwić tym, że prawie cały czas leży w jednej pozycji (daje o sobie przypomnieć kopniakami i wkładaniem różnych kończyn pod żebro)...?
Co do imprezy napisałaś, że nażresz się jak świnka - nie wiem czemu, ale w ciąży jakoś też takimi kryteriami myślę...jedzenie
Krysina - zrobię to samo z tą muzyką...zobaczymy jak wyjdzie - czy też będzie skakał w rytm muzyki ;-) Choć wczoraj pierwszy raz mój Zbyszek poczuł ruchy malucha, chyba ja bardziej cieszyłam się jak on ;-)
Ewula - Wstawiłam śliweczki na mały gaz i co jakiś czas mieszam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie dodaje żadnych żelfix'ów, ani nic z tych rzeczy - stawiam na naturalność :-)
Marcia - trzymam kciuki za dobre wyniki, daj znać co tam wyszło.
Agnis - ja mam takie skoki, raz latam jak opętana, innym razem ledwo siedzę...szczególnie ostatnio praca zaczyna mnie męczyć i nie wiem czy powoli nie będę odpuszczała. Co do kisielu to nie martw się, na pewno nic z tego nie wyjdzie złego. Ja raz zwymiotowałam po szklance ciepłej aronii, nie wiem czemu, bo własne roboty no to przeterminowana na pewno nie była
Katrine - wielkie dzięki za przepis, świetnie wyglądają te Twoje słoiczki, o rany! Wezmę się za tą żurawinę po wizycie w sklepie jak tylko ją kupię...hmm, niezły pomysł.
Jak ja pytałam ginekolożek (bo mam dwie: państwowo i prywatnie) to obydwie powiedziały, że basen jak najbardziej wskazany i nic nie mówiły o tym tamponie, pierwszo słyszę, ale jak komu wygodnie.
Kamaa - składam kondolencje i trzymaj tam się cieplutko
[*]
Carii - dzięki za listę wyprawkową - czekałam na nią i już zaraz będzie wydrukowana :-)
Jagna - mmm oscypki, uwielbiam je w każdej postaci - na zimno, na gorąco z żurawinką, a najbardziej na stoku po zjeździe...ale ani tam nie pojadę, bo jak w ciąży uprawiać snowboard, ani w góry w ogóle, bo co ja tam będę robić jak pochodzę chwilę i zasapana już jestem...jedyne co mogłabym tak robić to leżeć w SPA, ale na taki luksus nie stać mnie w tym momencie - może kiedyś...
Co do spakowanej torby do szpitala - niezły pomysł, a poczułam się w ogóle nieprzygotowana jak o niej napisałaś

Ja nie mam połowy wyprawki, a przynajmniej prawie nic dla siebie, bo tylko o dziecku myślę jak trafiam do sklepu, choć i dla bąbla nie mam wszystkiego.
Piszesz, że u Ciebie nie ma szkoły rodzenia, ja chodziłam przy poprzednim dziecku na Inflancką i powiem Ci szczerze, że dowiedziałam się tyle samo co już wiedziałam od ludzi, z internetu, z książek - jak dla mnie to żadna rewelacja, choć są różne zdania na ten temat.
Nikusia - dobrze, że mi powiedziałaś o tym porodzie w wodzie, a jak to wspominasz?
Gaga - co to jest bryndza? Pierwszo słyszę :O
Idę zajrzeć do z moimi przyszłymi powidłami w garnku się dzieje

Dziś mój Zbyszek robi barszczyk ukraiński, a mi to na rękę, bo za mało czerwonych krwinek miałam to przy okazji może poprawie wyniki burakami
